00:00
U Warszawy huczało, że jest pan gejem. Gdybym był gejem, byłbym z tego dumny. Często podrywają cię faceci? Mam swoje social media, które są edukacyjne i to nie jest sexy dla takich ludzi, moim zdaniem.
00:09
Dla gejów edukacja nie jest sexy, mam tytuł.
00:14
Jak ty i Kuba Wojewódzki reagowaliście na plotki, że jesteście parą? Mam teorię dotyczącą przepuszczanych na mnie ataków przez Kubę Wojewódzkiego.
00:23
Mówisz mi, że Kuba Wojewódzki jest jak przygłupia celebrytka. Pamiętasz pierwszy moment, w którym zaczęto spekulować, że jesteś gejem? Którakolwiek partnerka chciała z tobą w tym pogadać, bo przeczytała to w internecie?
00:33
Była świadkiem w metrze rozmowy, takich dwóch, z których jeden drugiemu wmawiał, jak ognisty miał ze mną romans. Byłeś w naprawdę bardzo i to bardzo złym miejscu wizerunkowym. Ja miałem wtedy wrażenie, że leżę sobie na śmietniku historii. Bałem się otworzyć gazetę. Dostałem jakieś leki antydepresyjne, żeby się w ogóle jakoś pozbierać. Posądzano mnie, że ja w torbach szeleszczących z tego banku jakieś miliony złotych wyniosłem.
00:54
16 milionów. Kto by to w torbach wynosił? Kstanowski płaci znakomicie.
01:08
Wybierz swój wymarzony fotel Yumisu. 10% taniej z kodem żurnalista. Sprawdź ofertę na yumisu.pl Dermoprecyzja. Maksymalna moc działania. Nowość tałupa Dermoshox.
01:15
Formuły wypełnione po brzegi precyzyjnie dobranymi składnikami. Każdy odpowiada na inne potrzeby składu. Odmawianie przed ukojeniem aktu regeneracji i rozświetlenia. Celowana skuteczność i maksymalne efekty.
01:31
Chleb tostowy z dobrym składem? Tylko z piekarni Oskroba.
01:37
Słuchaj kiedy i gdzie chcesz.
02:08
Jeśli kochasz muzykę, wiesz, że liczy się każdy detal. Dlatego wybieramy Eversolo, najdoskonalsze odtwarzacze sieciowe. ReCable, włoskie przewodniki stworzone dla prawdziwego hi-fi. E-Simply Analog, wszystko co sprawia, że vinyl żyje na nowo. Install Audio, najlepsze marki, najlepszy dźwięk.
02:28
Rozmawiam z każdym, bo rozmowa dzisiaj ma największą siłę. Nie wybielam, nie upokarzam, nie uciekam od trudnych tematów, ale nie żyję tylko nimi. Nie ma znaczenia, czy ktoś jest politykiem, artystą czy biznesmenem. Każdy, kto ze mną rozmawia, rozmawia na tych samych zasadach. Dzisiaj możesz usłyszeć kogoś, kogo kochasz, a jutro kogoś, kogo kompletnie nie znosisz. A ja zrobię wszystko, żebyś poznał tego człowieka.
02:51
Dzień dobry Państwu. Rozmowy żurnalisty są przeznaczone dla osób pełnoletnich ze względu na występującą w nich treść. Pozdrawiam. Marta Wierzbicka.
03:03
Żurnalista. Rozmowy bez kompromisów.
03:09
Moim dzisiejszym gościem jest pan Tomasz Kamel. Przywitajcie go wielkimi brawami.
03:37
Uf, proszę. Bardzo Państwu dziękuję. Tym bardziej, że bałem się, że skończę jak czerwony Fiat Punto. Mogę Wam opowiedzieć, o co chodzi. To zacznij od tego.
03:46
W telewizji kiedyś było coś takiego, co się nazywało audiotele. I tam się dzwoniło do takiego konkursu i ludzie wygrywali między innymi samochody. I ktoś kiedyś wygrał taki samochód i został zaproszony do tego, żeby go tam przekazać na dziedzińcu telewizji. telewizji. No i stoją operatorzy kamer, rozstawione światła, podekscytowany prezenter. No i przychodzi ten człowiek, mówią, proszę bardzo, to pański samochód, wygrał pan. A on tak, łe, czerwony.
04:13
I zawsze jak mam być niespodzianką gdzieś, to sobie myślę, że tylko nie był jak ten Fiat Punto czerwony. Ale bardzo państwu dziękuję za to miłe powitanie.
04:25
Ale czekaj, często byłeś niespodzianką? Bywam czasami niespodzianką, bo ja tak sobie jeżdżę po Polsce i czasami na zaproszenie różnych firm, różnych konferencji wygłaszam różne mądrości. No i zdarza się czasami, że organizatorzy chcą swoim pracownikom zrobić taką miłą niespodziankę. No i ja czasem tą niespodzianką bywam. I zazwyczaj ona zawsze się udaje, ale ten straszek i stresik jest.
04:50
No dobra, u mnie zazwyczaj się zaczyna od takich krótkich pytań, trochę ci powiedziałem przed, nie będziemy udawali. Proszę względnie, krótko, ale możesz się zastanawiać nad niektórymi odpowiedziami. Najlepszy polski dziennikarz?
05:04
Nie wiem, jest ich za wielu.
05:06
Najlepszy prezenter.
05:06
Chociaż wiesz co, powiedziałbym pewnie Ryszard Kapuściński z przeszłości, no dobra.
05:10
No dobra, najlepszy prezenter?
05:14
Ciężko powiedzieć.
05:15
Najlepszy szef telewizji, z którym pracowałeś?
05:19
Najlepszy szef telewizji pod względem miłości do jazzu Jerzy Kapuściński.
05:24
Najgorszy.
05:27
Miałem szczęście do szefów. Ale naprawdę taka jest prawda.
05:33
Widzę, że chcesz, żeby to się klikało. TVP czy TVN? TVP. Stanowski czy Wojewódzki? Stanowski. Stanowski czy Miszczak? Stanowski. Kurski był dobrym prezesem telewizji?
05:46
Zależy od punktu widzenia.
05:47
TVP jest dzisiaj lepsza niż Zakórskiego?
05:53
Następne pytanie, to był żart.
05:55
Polskie media są uczciwe?
06:00
Ciężko powiedzieć jednoznacznie. Gdybyś zapytał o media publiczne, czy są uczciwe, nie. Dlatego, że systemowo mogą nie być.
06:06
Okej. Kanał Zero jest prawicowy?
06:08
W życiu. TVN jest liberalny?
06:15
TVN wie, w którą płynie stronę.
06:17
OK. TVP jest rządowa?
06:19
Oczywiście.
06:20
Clickbait jest złem? Niekoniecznie. Niejednoznacznie niekoniecznie. Dziennikarz powinien ujawniać swoje poglądy? Czasami tak. No to mamy koniec tych krótkich pytań. Zawsze są takie lekkie.
06:35
Żeby rozluźnić, żeby kogoś było przyjemnie. W ogóle kiedy myślałem o twoim świecie, to powiedziałem ci to za kulisami, to co powiedziałem państwu, że uważam, że dużo ludzi, kompletnie nie ma pojęcia kim jesteś, pomimo tego, że znają twoje imię, nazwisko i w której telewizji pracujesz, bądź cię z niej wyrzucono. Ale naprawdę to jest niewiarygodne, bo kiedy czym dalej szukałem w notatkach, to coraz miałem więcej znaków zapytania, ale była jedna rzecz, która mi się wydawała oczywista, bo na pytanie w świecie, którego serialu chciałbyś przez chwilę pożyć, wskazałeś Billions. Co cię w takim świecie pociąga?
07:06
Pociąga mnie gra, szachy, przewidywalność, ale nie takie dosłowne szachy, tylko taka analiza pięciu kroków do przodu plus rozmach tego świata, w którym się odbywa.
07:17
I Bobby Axelrod to postać, którą chciałbyś wtedy być?
07:19
Nie, ale po prostu postać, która mi się bardzo podobała i podoba mi się świat ludzi, których umysły pracują na takiej wysokiej energii, którzy zmuszeni są albo lubią generować sytuacje, w których trzeba szybko podejmować decyzje, którzy mają wpływ i którzy potrafią dyskontować życie.
07:36
Zostałem przy wielkim świecie, bo ty kiedyś powiedziałeś, że próbowałeś i poważnie myślałeś o tym, żeby zrobić karierę za granicą. Najoczywistszym wyborem była dla ciebie praca w niemieckiej telewizji, ale też chciałeś mieszkać w LA. Kiedy te marzenia tak naprawdę umarły?
07:49
kiedy zobaczyłem, że to po prostu nie ma sensu, że mi się to nie uda, że kariera w Polsce rozwija się tak dobrze i tak spektakularnie, że próby budowania jej za granicą po prostu spalą na panewce.
07:59
Ja nie mogłem być aktorem w LA, mimo że jeździłem tam rozmawiać z gwiazdami Hollywood, robi wywiady, bo się do tego nie nadaję. Jestem drewniany jako aktor, a gdybym chciał być tam na przykład prowadzącym albo dziennikarzem, to tam jest taka konkurencja, że budowanie tego było bardzo mało prawdopodobne.
08:17
Jeśli zaś chodzi o Niemcy, to bardzo podobnie. Budowanie kariery od zera, kiedy tutaj już był taki hype, nie miało sensu.
08:22
No dobrze, ale wiesz, przecież są takie ciekawostki. W Polsce też mamy takich ludzi, którzy są ciekawi, bo są skądś. I tak naprawdę to jest jedyny ich fenomen, albo głównie ich fenomen. To w którym momencie pomyślałeś sobie, okej, to nie ma sensu, bo powiedziałeś, że ta kariera w Polsce już była za duża?
08:38
Jezu, nie pamiętam dokładnie tego momentu, bardzo mi przykro.
08:41
To jesteś człowiekiem, który mówi, że ma dobrą pamięć.
08:43
No, ale widać krótką. Natomiast, wiesz, zaczęły przychodzić propozycje, zaczęły pojawiać się projekty, które mnie odwiodły od tego pomysłu. Później oczywiście pojawił się jeden czy drugi krach, jak to w porządnej karierze, prawda? Ale pomyślałem sobie, że warto to wszystko odbudować tu w Polsce. Przeliczyłem zamiary na siły, krótko mówiąc.
09:04
A pamiętasz swoje pierwsze marzenia? Może was zaskoczy, ale to co dzisiaj robi Tomek Kamel nie było jego marzeniami. Śmieciarzem chciałem być.
09:12
Myślę, że na tej sali też jest parę osób, które miały takie marzenia. Wieszanie się na tej platformie, na której człowiek jedzie od jednego śmietnika do drugiego, żeby później załadować.
09:24
Jak surfing ze skrzydłem. Ale pogadajmy o czymś takim, że już myślałeś, bo wiem o tej rehabilitacji, AWF cię nie kręcił, ale były takie marzenia naprawdę w młodości, które cię pociągały? Czy poza nartami nie było nic, co przez chwilę porwało twoje serce?
09:38
Nie, narty były numerem jeden, ale ja myślę też, że narty to był taki sposób, żeby uciec od pewnych problemów, które wtedy miał człowiek z pokolenia i generacji X To jest taka generacja, którą ludzie się kompletnie nie interesowali, to są ci wszyscy z kluczami na szyi Od szarzyzny lat 80-tych i to była po prostu ucieczka w jakiś taki świat, który dawał mi odskocznię
10:00
Myślę, że dużo z was zna moją historię i wiecie jak długo udawałem, że było lepiej niż w rzeczywistości było. Było tragicznie. Po prostu nie miałem odwagi powiedzieć sobie prawdy albo pójść do terapeuty i powiedzieć po prostu jak wygląda moja rzeczywistość. Wolałem udawać, ale mój podcast jest... Takim przykładem, że wiele osób tak ma. Ludzi, o których byśmy nawet nie myśleli, że mogą się popłakać w publicznej rozmowie, a potem ta rozmowa może pójść do wielu setek tysięcy ludzi.
10:32
Dlatego po swojej historii wiem, że lepiej o zdrowie psychiczne zadbać wcześniej niż wtedy, kiedy wydarzy się katastrofa. Jeżeli czujesz, że jest coraz gorzej, że coś jest nie tak z tobą po prostu, to warto po prostu skorzystać z pomocy. Dla mnie największą przeszkodą było to, żeby po prostu do kogoś pójść i się otworzyć, spojrzeć mu w oczy i zacząć mówić prawdę. Dlatego kiedy dostałem propozycję z Pleso i wiedziałem, że są takim miejscem, gdzie możecie wypełnić krótką ankietę, o co tak naprawdę Wam chodzi, co jest Waszym problemem i przez to znajduje Wam prawdziwego terapeutę, a sesja odbywa się online, pomyślałem sobie, że to jest super rozwiązanie, na które żałuję, że nie trafiłem wcześniej, jak byłem dużo młodszym gościem, który zmagał się ze swoimi demonami.
11:13
Jeżeli macie ochotę skorzystać z tej platformy, to poniżej macie link, możecie wpisać kod zurnalista, który daje Wam 30% rabatu na pierwszą sesję.
11:23
Jeżeli macie taką potrzebę, trzymam za Was kciuki.
11:26
Ja doznałem w dzieciństwie wielu upokorzeń, wielu przykrości wynikających z tego, że często nie wpisywałem się w te klimaty. W jakie klimaty się nie wpisywałeś?
11:33
Byłem takim dzieckiem, które sobie społecznie nie radziło, bo często nie potrafiłem załatwiać spraw tak, jak uczy się dzieci załatwiać, kiedy jest się albo z pełnej, kompletnej rodziny, albo ma się ojca, który ma wpływ na ciebie, z którym można rzeczy przegadać. Ja jestem z rozbitej rodziny. I to takiej, gdzie ja z moim tatą praktycznie nie miałem żadnego kontaktu, bo wyjechał, wrócił do Niemiec. Czasy żelaznej kurtyny. A przy tym też nie chcę od razu wjeżdżać jakoś w swoje brutalne, brutalnie w swoje historie z dzieciństwa, ale też jestem niestety takim dzieckiem, które tak jak Bardzo wiele osób w Polsce, zresztą myślę, że na świecie też, doświadczyło tego, że rodzice go rozgrywali między sobą.
12:17
I ja stałem się w konflikcie rodziców pewnego rodzaju bronią. O czym mówię dzisiaj z jednego powodu właściwie, żeby skoro być może nie jedna, a może dziesięć osób będzie chciało tego posłuchać, to żeby powiedzieć wprost tym wszystkim, którzy albo chcą mieć dzieci, albo już je mają i nie idzie im w małżeństwie czy w związku. żeby zrobili wszystko, co się da, ale absolutnie wszystko, co się da, żeby dzieciakiem nie rozgrywać tego konfliktu. Bo po pierwsze ktoś taki mały kompletnie nie potrafi sobie z tym poradzić, a po drugie to ma swoje konsekwencje przez dziesięciolecia i fatalnie wpływa na jego życie.
12:52
O tym bardzo łatwo zapomnieć, gdy człowiek się rozwodzi, rozstaje. I często też nie można mieć pretensji do rodziców, że tak robią, bo nie każdy jest geniuszem w wychowywaniu dzieci, nie każdy jest geniuszem w tym, jak się dobrze rozstać. Ludzie mają swoje problemy i swoje emocje. Ale mówię o tym jeszcze raz, podkreślam, dlatego żeby chronić tych kompletnie niewinnych, bo oni się z tym muszą później bujać całe życie.
13:13
Ty powiedziałeś w jednym z wywiadów, że to jest główny powód, dlaczego nigdy nie chciałeś mieć rodziny i nigdy nie chciałeś mieć dzieci. Tak.
13:21
na samą myśl, że mógłbym dostarczyć komuś wrażeń, które ja miałem w dzieciństwie, mam gęsią skórkę, nie chcę tego ryzykować, uważam, że to nie ma sensu, ale jednocześnie szlak mnie trafia. Jak coraz częściej widzę w mediach różnych ludzi, którzy deklarują, że to, iż nie mają dzieci, jest przejawem ich obywatelskiej wolności i niemal się tym chełpią. Potrzebujemy dzieci, bo kto będzie kontynuował historię? Bez nich nie da rady. Więc robienie sobie z tego przywileju obywatelskiego albo jakiegoś powodu do dumy uważam za skrajnie niemądre.
13:55
Jednocześnie wiedząc, że sam tych dzieci nie chce mieć.
13:58
Ale rozumiemy ten wątek, który jest na pewno ważny i bardzo mądry z tego, co powiedziałeś, że te rozgrywania dzieci ma swoje konsekwencje. Ale jak byłeś rozgrywany? Na czym to polegało?
14:09
O, wiesz co, jeżeli dziesięcioletni człowiek widzi, że jeden z rodziców, czy ten, czy drugi, ma jakieś poważne problemy ze swoim już byłym partnerem, jeżeli dziesięcioletni człowiek musi słuchać o niezadowoleniu w stosunku do tego ekspartnera, który jest jednocześnie jego ojcem, czy matką, to rodzi się w nim jakieś takie uczucie trochę przerażenia, trochę kompletnej dezorientacji, a jeżeli jeszcze dochodzą do tego emocje różne, jeżeli słyszy, że powiedzmy mama czy tata mówią do kogoś bliskiego o tacie czy W drugiej stronie rzeczy, które dziecko nie powinno słyszeć, a czasem się w domu tak zdarza.
14:53
To zostawia bardzo głęboki ślad. Jak mówię, nie chcę tutaj iść głęboko przez te wszystkie rzeczy, których ja musiałem doświadczać, bo też nie chcę z siebie robić jakiegoś męczennika. Natomiast generalnie najbardziej zależało mi na tym, żeby powiedzieć, że faktycznie rozgrywanie dziećmi małżeństwa, które się rozpada czy rozpadło, granie dziećmi, żeby nie wiem...
15:13
wzmocnić swoją pozycję, zrobić na złość współmałżonkowi, a to często, bardzo często tak się odbywa, jest katastrofą przede wszystkim dla tego najmłodszego członka rodziny.
15:24
Najbardziej obrazoburcza jest chyba to, że powiedziałaś, że mama nie nauczyła cię języka niemieckiego z czystej antypatii do ojca, bo bała się, że wyjedziesz do niego i nigdy nie wrócisz. Tak. To jest chyba najlepsza puenta tego wszystkiego i ty pojechałeś do Niemiec w wieku 13 lat, zobaczyłeś jak wygląda życie za żelazną kurtyną i powiedziałeś, że to pamiętasz, jak po powrocie zmieniło się twoje życie, bo było koszmarem i traumatycznym przeżyciem. Tak, tak.
15:47
Wiesz, moja babcia, której brat mieszkał w Niemczech przez lata, bo ożenił się z Niemką i zaraz po wojnie się z nią wyprowadzili, Ona mi powiedziała, żebym pamiętał, ona tam bywała często, pamiętaj Tomuś, przychodzi taki specyficzny smutek, gdy wracasz stamtąd. To były lata osiemdziesiąte, osiemdziesiąty chyba czwarty rok. Ci, którzy pamiętają, jak wtedy wyglądała Polska, to naprawdę była sytuacja mocno depresyjna. I ona mówi, pamiętaj, będzie taki specyficzny rodzaj smutku, który cię owładnie i ty musisz to wytrzymać, musisz to znieść, to minie, przyzwyczaisz się, ale bądź na niego kotowy, bo cię to huknie.
16:24
I to mnie huknęło, ale chyba ze zdwojoną siłą przypuszczałem. Strasznie to było trudne.
16:29
To było trudne, ze względu na emocjonalny też aspekt tego wszystkiego, bo rozumiem, że ten tata był taki niedostępny dla ciebie, no bo jeżeli tak...
16:38
Nie, wiesz co, to jest tak, że jak masz lat 14 i trafiasz na ojca, którego nigdy w życiu nie widziałeś, a który jeszcze jest człowiekiem takim logicznym bardzo, no to może się zdarzyć, że podczas waszych długich rozmów, bo przecież spotykacie się pierwszy raz, jesteś tam jakiś czas...
16:54
usłyszysz powiedzmy sobie jego wersje wydarzeń, które pojawiają się w opowieściach rodzinnych, tylko znasz je, ale z drugiej strony. I później, gdy zderzysz te jego wersje wydarzeń, przywożąc naiwnie te historie i opowiadając mamie na przykład przy drugiej stronie, to możesz napotkać na opór i niezadowolenie i przykre konsekwencje. Albo na przykład, że będziesz musiał się nasłuchać o ojcu, który jeszcze przed chwilą tam ci się rysował jako niemal boska postać, bo masz tatę nagle, jesteś z nim, jest super.
17:28
A tutaj okazuje się, że jest osoba ci najdroższa, która go wcale nie lubi tak jak ty. I jeszcze musisz to analizować. I ma emocje i czasami ponieważ ma emocje i ma do nich prawo, to nie zawsze potrafi to ukryć. Więc przerobane ci powiem. Ale odreagowywałeś to w jakiś sposób? Nie no, ja uciekłem z domu, wiesz? Uciekłem z domu, żeby już nie eskalować tego napięcia i tego trudu całej tej relacji. Bo moim rodzicom naprawdę bardzo się nie udało. Naprawdę im się nie udało. I to zostawiło piętno bardzo duże.
17:59
I żeby nie być częścią tego, ja po prostu z racji nart i tego, że je kochałem, dałem dyla z domu. Ja się wyprowadziłem w wieku niespełna lat 15 i praktycznie już nigdy tam nie wróciłem.
18:09
No, w szkole średniej właśnie trenowałeś narciarstwo alpejskie, zrezygnowałeś, gdy zobaczyłeś, że po prostu nie jesteś w to najlepszy, bo tak chyba to możemy całą tę historię skomentować.
18:17
Ale litościwi dyrektor i moja wychowawczyni zgodzili się, żebym został w klasie sportowej, podczas gdy inni jeszcze jeździli, ja mogłem zostać w czwartej klasie z nimi i już się szykować do matury, bo zrezygnowałem ze sportu po trzeciej.
18:31
Ale myślisz, że w karierze medialnej też potrafiłbyś się poddać, gdybyś zobaczył, że nie jesteś tym Tomkiem Kamelem, tylko przeciętniakiem? Tak.
18:39
Tak, zdecydowanie, bo to szkoda czasu. Są takie dwie definicje na ten zapał i na bycie upartym, że są ludzie uparci i są ludzie mądrze zawzięci. I to polega na tym, że uparty, jak się uprze na swój cel, to jest ślepy na wszystkie okoliczności i grzeje tam, mimo że zaraz rozwali się na skałach, bo ich nie widzi. A ludzie, którzy są zdeterminowani i mają trochę szerszy ogląd sytuacji, oni przyjmują do wiadomości, że są jakieś koordynaty, które warto wziąć pod uwagę i ten cel czasami zrewidować.
19:11
Jest takie porównanie do łodzi, nie wiem czy je znasz, że człowiek uparty to jest taki, który ma łódź ze sztywnym sterem. I nieważne jak on ma cel, on się nawet na tych skałach rozbije, będzie grzał. A ci ludzie, którzy są zdeterminowani, a jednocześnie trochę z szerszą perspektywą, to oni mają po prostu łodzie z szybkimi silnikami. Ale jak im ktoś mówi, że tam trzeba wprowadzić jakieś nowe współrzędne, to się zgadzają i to robią. I ci dochodzą dalej. I gdybym ja widział, że coś robię w telewizji, co kompletnie jest bez sensu, to bym się nigdy na to nie upierał i zawsze mówiłem też moim szefom, rozliczajcie mnie z wyników.
19:46
Ja nie potrzebuję nikomu się tu wślizgiwać nie wiadomo gdzie, nie potrzebuję przywilejów nie wiadomo czego. Jest wynik, robimy, nie ma wyniku, do widzenia.
19:55
Ale chyba jako dziecko nie byłeś takim gościem, który miał jasno określony cel. Przypominam, że po szkole sportowej zastanawiałeś się nad AWF-em i rehabilitacją, zresztą na to studium rehabilitacji się dostałeś.
20:05
No tak, nie poszedłem.
20:07
A koniec końców poznałeś dziewczynę i pojechałeś pod Dortmund i zostałeś ogrodnikiem. Tak. I do zioła jeszcze hodowałem.
20:14
Dopiero wtedy pojawił się bunt.
20:17
Wiesz co, może tak. Natomiast po prostu złożyło się tak, że owszem, poznałem dziewczynę, ale też gdy już się dostałem do tej szkoły dla rehabilitantów, doszedłem do wniosku, że to jest po pierwsze jedyny wybór po tej szkole, którą właśnie skończyłem, czyli po szkole mistrzostwa sportowego. I nie podobało mi się, że mam jeden wybór, więc zrobiłem coś, co teraz się tak modnie nazywa gapier. I sobie wyjechałem na rok właśnie do ziół.
20:41
Długo pracowałeś jako ten ogrodnik?
20:42
No tak, podejrzewam prawie cały rok. Okej, bo ty takim byłeś ogrodnikiem z wszystkich komedii romantycznych. Wydaje mi się, że było wzięcie.
20:52
Nie narzekam na ten okres, muszę ci powiedzieć.
20:55
Wyjechałeś z dziewczyną jak coś? Do niej właściwie, bo ona już tam mieszkała. Poza tym trochę się podkochiwałem we właścicielce tego ogrodnictwa. Tak platonicznie wyobrażałem sobie, jak to by było, gdyby nie jej mąż, tylko ja, gdybym był tam na jej miejscu. I bawiły mnie te rozmyślania.
21:10
To powiedz mi, jak to się stało, że trafiłeś później do BMW?
21:14
Bo wydaje mi się, że to jest daleko od siebie. No tak, to prawda. To był piękny czas, bo pieniądz miał wtedy zupełnie inną wartość. I gdy już wróciłem z tych ziół, Gdy już przestałem być ogrodnikiem, to poszedłem na studia, na germanistykę.
21:28
A to czekaj, to BMW było w trakcie studiów germanistyki? Tak, tak.
21:32
I tam sobie po prostu wyjeżdżałem i pracowałem. Ja byłem jednym z tych ludzi, którzy jako pierwsi dostawali tak zwane zielone karty. To była taka mikrokarta w tym kolorze, która uprawniała ludzi z Polski, studentów, do oficjalnego zarabiania pieniędzy, nie na czarno tylko taką. I szło się do pośrednictwa pracy i tam cię najmowali do różnych prac. No i w ten sposób wylądowałem w BMW i pracowałem tam zarabiając jakieś krocie nieprawdopodobne. Ale gdy wracałem do domu to czułem się jak Charlie Chaplin z tego filmu Człowiek Maszyna. Że wracał i miał te takie gesty, cały czas takie same.
22:04
Bo ja tam zajmowałem się wkręceniem prawego tylnego pasa do BMW serii 3.
22:09
I wyjęciem przy pomocy takiej szpatułki gumy uszczelniającej drzwi też po prawej stronie.
22:17
I robiłem to na przykład miesiąc, miałem pięć dni w tygodniu. A w weekendy szedłem na przykład sprzątać łazienki, też w BMW.
22:26
Dlatego, mówię, miałeś jasno określony cel. Ale czekaj, bo to był też czas, kiedy zacząłeś odbudowywać relacje z tatą, bo nawiązuję do tego, że potem twój tata był twoim menadżerem, więc... Wiesz co, jak myśmy się poznali w wieku lat 14, to później one się nabudowywały i były.
22:40
I one już od tamtej pory były zawsze. A jak już zaczęło się na poważnie, bardzo telewizyjnie tutaj u mnie, jak się już szykowałem do tego, żeby zmienić trochę swoje życie, ojciec mnie strasznie cisnął, żebym wyjechał z Jeleniej Góry.
22:51
On mówił, że jesteś królem Jezusa. Tak, królem prowincji.
22:55
Panie Miejsku, to się nazywa prince der province. I on tak do mnie mówił, żebym nie był tym właśnie. I ciągle mnie tak cisnął. To nie jest ładne powiedzenie, dlatego że ja mam na prowincji mnóstwo przyjaciół, którzy są wspaniałymi ludźmi, robią tam wielkie rzeczy. I nie można tak pogardliwie w ten sposób mówić, ale on mnie tak cisnął. No i od tamtej pory rzeczywiście trochę mi doradzał, a jak kariera nabrała już takiego mocnego rozpędu, to był ze mną bardzo blisko.
23:19
No ale nie przegapmy tej germanistyki. Po co w ogóle germanistyka? Ty myślałeś, że zostaniesz nauczycielem? Bo przed chwilą byłeś ogrodnikiem, mechanikiem w BMW i teraz nauczyciel.
23:28
Nie, ale jeżeli nie masz pomysłu na życie, jako ogrodnik tymczasowy, a władasz językiem niemieckim w sposób, który pozwala ci czasami mówić tak, że ludzie nie wiedzą czy jesteś Polakiem czy Niemcym, to co robisz, to idziesz na germanistykę po to, żeby pogłębić te umiejętności, wychodząc z założenia, już na pewno w tamtych czasach, że jak znasz języki, to na pewno gdzieś znajdziesz robotę.
23:50
I tak było w moim przypadku. Dokładnie, bo studia zmieniły twoje życie, ale nie przez to, że zostałeś nauczycielem, tylko trafiłeś do radia. Tak, bo się koledze nie chciało już pracować. Dokładnie.
24:00
Ale to śmieszna historia. Miałem takiego kolegę, który zapowiadał audycję w radiu lokalnym takim, co go na cztery ulice było słychać w Jeleniej Górze. I już bardzo chciał mieć swój autorski program, a tego już nie chciał robić. Więc mówi do mnie kiedyś przechodząc na przerwie, Olaf ma na imię ten kolega, mówi, może byś mnie zastąpił, co? Ty byś zapowiadał, a ja bym sobie normalnie robił swoją audycję. No i jak już zacząłem zapowiadać, no to tak zostało. To radio naprawdę miało zasięg na cztery ulice, a ja nigdy potem, robiąc naprawdę duże rzeczy, nie miałem takiej tremy jak wtedy.
24:32
Było niesamowite.
24:34
Ale wierzysz w przypadki?
24:36
Czy to wszystko miało jakiś większy sens?
24:39
Ja nie wierzę w przypadki, bo nie lubię w nie wierzyć. To jest tak, jak wiesz, poważni naukowcy mają czasami przybitą podkowę nad drzwiami. Ktoś ich pyta, ale panie profesorze, pan taki naukowiec, noblista i podkowa. I oni wtedy mówią, że słyszeli, że ta podkowa przynosi szczęście również tym, którzy nie wierzą.
24:59
Więc ja wychodząc z tego założenia lubię nie wierzyć w przypadki.
25:02
No bo twoja kariera jest cała nasączona takimi rzeczami, bo później według moich notatek w 93 roku w Jeleniej Górze wystartowało komercyjne radio, do którego przeniosłeś się właśnie razem z Olafem. To jak wyglądały te początki? Tam już od razu robiłeś to, co robisz dzisiaj, czy jak to wyglądało w tej przestrzeni radiowej? Byłeś głosem, który coś zapowiadał? Czy miałeś jakiś swój program, byłeś DJ-em?
25:24
Zaczęło się od tego, że właściciele tego radia wynajęli i poprosili o pomoc dwóch bardzo poważnych DJ-ów z wrocławskiego Radia SK. I oni przyjechali, jeden miał na imię chyba Tomek, a drugi Marcin. No i oni byli naprawdę genialni w tym, co robili. Błyskawicznie stali się gwiazdami i myśmy się od nich uczyli, próbując nieudolnie jakoś do nich doszlusować. Ja miałem to szczęście, że ja też jestem Tomkiem. W związku z tym, gdy później mówiłem na przykład zatrzymany przez policję, że pracuję w radio, to oni się pytali, to pan jest tym Tomkiem?
25:59
Ja mówię tak.
26:01
Dzida, spokój, dziękuję bardzo. A wcale nim nie byłem. Natomiast rzeczywiście to były bardzo fajne czasy, bo pionierskie. W tamtym czasie człowiek w radiu zajmował się wszystkim, absolutnie wszystkim. I tu też przypadek sprawił, że oprócz tego, że tam zapowiadałem audycję, prowadziłem je, mogłem mieszkać w tym radiu, bo wszyscy byliśmy tak podekscytowani tą aurą tej nowości, to pamiętam, że wtedy wynajmowałem mieszkanie w piwnicy w moich rodzinnych cieplicach i ten pokój, który miałem w tej piwnicy, On miał obok kotłownię i takie pomiędzy schody do góry do mieszkania i na tych schodach zięć właścicieli tego domu przesiadywał, żeby sobie zapalić papierosa.
26:41
I raz mnie tam spotkał i zaczął ze mną rozmawiać o radiu i mówi, ty, ty tam prowadzisz te programy, a dlaczego ty nie pójdziesz i nie pozarabiasz trochę pieniędzy jako akwizdor reklamu?
26:52
Ja wie, Jezu, dlaczego ja na to nie wpadłem? Nie wiem. No i oczywiście ruszyłem w miasto, szefowie się zgodzili i nagle okazało się, że byłem człowiekiem orkiestrą. Czyli prowadzisz programy, akwizujesz reklamy.
27:04
No ja miałem w notatkach, współtworzyłeś agencję reklamową tego radia.
27:08
Krawat wiąże, odbiera ciąże. Figo, fago, kawa, marago. Tak jest.
27:13
Wiesz, ty też powiedziałeś o tej historii z Tomkiem. Fajną rzecz, że co wtedy poczułeś? Wielką, choć kompletnie niezasłużoną przyjemność. Takie jest. Popularność cię podniecała?
27:21
Kręciła cię? Popularność jest wspaniała. Popularność daje tyle przywilejów, tak bardzo ułatwia życie. Tylko żeby nie zrobiła krzywdy, to dobrze jest mieć ją w cuglach.
27:32
No bo ty w tym radiu miałeś jeszcze jeden bardzo wyjątkowy moment, że pojechaliście do Włoch po 24 godzinnej jazdy autokarem. Operator poprosił cię, żebyś nagrał wstęp do filmu. Po pierwszy raz, kiedy pierwszy raz stanąłeś przed kamerą, zrobiłeś to bez przygotowania. Wtedy poczułeś, że zaczyna się kolejny etap. To była miłość od pierwszego obejrzenia?
27:51
To był jakiś palec Boży, który mnie dotknął wtedy. Taka przyjemność, która od stóp do głów cię przeszywa i myślę, że był to taki ważny moment, że zobaczyłem, o super, no naprawdę fajnie. I to było w tym pierwszym radiu, w tym na cztery ulice. I wtedy sobie pomyślałem, że faktycznie jest coś na rzeczy. A potem jeszcze przyszedłem do mamy na obiad i akurat w momencie, gdy przyszedłem, Krzysiek i Bisz zapowiadał coś w jedynce. Ja popatrzyłem na niego, posłuchałem jak on mówi, że ja mówię dokładnie tak samo jak on. Ja mogę to robić, tak jak Krzysiek.
28:22
I wtedy już gdzieś zaprogramowała mi się w głowie myśl, że dobrze byłoby wyjechać do Warszawy i spróbować swoich sił w mediach.
28:30
Ale ten wyjazd do Warszawy był taką oczywistością dla ciebie?
28:33
No nie, no wiesz, takie rzeczy, to nigdy nie jest oczywistość. Oczywiście ojciec mnie cisnął bardzo mocno. Ja pamiętam, jak mu tłumaczyłem, tato, ja mam 26 lat, to jeszcze jest za wcześnie. Jak będę miał 28, to weź przestań, człowieku, nie gadaj mi. No i zebrałem się i pojechałem, oczywiście przygotowując wcześniej grunt. Bo będąc w tym radiu człowiekiem od reklam, pojechałem swego czasu szukać kontraktów i nawiązywać nowe relacje na taki słynny swego czasu festiwal w Krakowie, który nazywał się Krakfilm. I to był festiwal całej branży reklamowej.
29:04
Żadnego kontraktu stamtąd, żeby było jasne, nie przywiozłem. Ale za to poznałem ludzi, którzy pomogli mi zaczepić się w Warszawie. No i tak to poszło. No przecież ty sprzedawałeś reklamy w Radiu Wawa. Próbowałem. Którego nienawidziłeś? No tak się złożyło, ale nie dlatego, że mam jakiś uraz do Radia Wawa, tylko Radio Wawa w tamtym czasie, jak przyjechałem tutaj, było sformatowane na ciężkie polskie granie. Takiego bardzo dobrego, ale raczej mało pozytywnego polskiego roka. A ja od dziecka w oparach Soulu, w związku z tym ciężko mi było sprzedawać produkt, którego nie czułem.
29:38
A jak ja nie czuję tego, co mam robić, to mam do tego mocną niechęć. No i tak mi szło, że mi nie szło i długo tam nie posiedziałem.
29:45
Ale powspominajmy te początki w Warszawie, bo one też jednak były zupełnie inne niż dzisiaj. Warszawa jest dzisiaj zupełnie inna i tam ten rynek medialny też był zupełnie inny. Nie tak oczywistym było to, żeby dostać pracę.
29:57
Rzeczywiście, natomiast udało się wtedy, bo te prace miałem już przyjeżdżając do Warszawy, bo się tam pokontaktowałem z ludźmi. Ówczesny właściciel Wawy, słynny dziennikarz i gwiazda teleekspresu przed laty Wojciech Reszczyński mnie tam przyjął. A wiesz, jak już się jest w Warszawie i człowiek może ryzykować, bo nic tu nie ma i jest totalnie na starcie, to jest gotowy próbować wszystkiego. No i po Wawie przyszła agencja reklamowa i tam już było trochę lepiej.
30:24
Ale co to znaczy, że było lepiej? Czym zajmowałeś się w tej agencji reklamowej? Sprzedawałeś reklamy do jakichś gazet?
30:28
Tak, byłem takim człowiekiem, który ma to się nazywa account executive, czyli jest odpowiedzialny za to, żeby opiekować się kontem klienta, w sensie działaniami, które agencja dla niego tam przygotowuje. I wiesz, jak się jest już w takim środowisku, to znowu przypadek sprawia, że idzie się dalej. W tej agencji reklamowej pracował człowiek, którego żona pracowała w telewizji. No i jak się na ten temat zgadaliśmy, to ona umówiła mnie na spotkanie z kimś z telewizji, kto zajmował się szkoleniem adeptów. Okej.
30:56
I stąd te szkolenia noworolnicza, bo oni wczytałem, ale nie potrafiły mi to mierzyć.
30:58
Słuchaj, jak już załatwiła mi spotkanie z tym panem, to się okazało, że on jest od 10 lat na emeryturze. ale czasem bywa i chociaż już nie ma wielkiego wpływu na sprawy, to każdy go zna i gdy już mnie tam przyjął, posłuchał, nagrał, to powiedział, że jest tak dobrze, że nawet go to trochę niepokoi, ale że on mi bardzo dziękuję, bo to jest wszystko, co może dla mnie zrobić. I teoretycznie zresztą powinienem wyjść z tego Woronicza i iść próbować dalej, ale jak już byłem w środku, No to zacząłem krążyć po tych korytarzach i znalazłem tę redakcję, w której pracował Krzysiek.
31:32
I to był taki czas, że Krzysiek przechodził już do telewizji Wisła, czyli do tego tworu, który był przed TVN-em.
31:39
No i jak tam wbiłem, tak narympał do tej redakcji, znalazłem tę szefową, to ona umarła ze śmiecha, jak mnie zobaczyła. Ale ja mówię do niej, że tutaj pan Michał Bogusławski mnie nagrał, sprawdził w tym centrum szkolenia i powiedział, znowu cytat, jest tak dobrze, że aż go to niepokoi, to może pani by mi dała szansę, żebym ja się pokazał. Ona się dalej śmiała. Ale koniec końców, jak tak cisnąłem, to powiedziała, że do mnie zadzwoni za trzy tygodnie. Zadzwoniła?
32:03
Nie.
32:05
Ja zadzwoniłem za cztery. I chciała ze mną rozmawiać. Znowu powiedziała, że zadzwoni, ale teraz już nie za trzy tygodnie. Miała znowu zadzwonić za trzy tygodnie, ale ja zadzwoniłem za dwa. W związku z tym, jak już byłem taki namolny, no to zgodziła się, żeby tam jeszcze raz popatrzeć, czym ja dysponuję. I pamiętam, że... Po tym epizodzie pozwoliła mi przychodzić codziennie. Wtedy ilekroć bym chciał do tego studia, to Państwo, pewnie niektórzy mogą pamiętać, bo w telewizji publicznej byli tacy speakerzy, prezenterzy, którzy między programami zapowiadali kolejne pozycje programu.
32:44
Słynny Jan Suzin, Krystyna Loska, mama Grażyny Zorbickiej, później my, czyli Piotrek Kraśko, Krzysiek Ibisz, ja, myśmy to wszystko robili. No i zanim ja to zacząłem robić, to mogłem tam sobie do nich na te dyżury przychodzić. I jak było chwilę wolnego, to oni mnie tam czasem nagrali, coś mi poradzili. Ja jak ten świr totalny, chodziłem tam codziennie przez chyba pięć miesięcy. Aż w końcu oni mówią, dobra, no to trzeba z nim spróbować. Mało tego, skoro ja tam tak często bywałem i tak bardzo mi zależało, to koledzy prezenterzy zobaczyli, że ja mogę być dobrym zastępstwem, bo czasem ktoś jechał na jakiegoś joba, czasem ktoś nie mógł przyjść do pracy, a tu był zawsze jeden taki gotowy do zastępstwa.
33:22
I im też zależało, żeby mnie szybko wpuścić na antenę, no bo ja miałem w pewnym momencie ksywę pan zastępstwo. Bo ja zawsze brałem. Zawsze.
33:33
Ale czekaj, a jak przyszedł ten program z Karoliną Korwin-Pietrowską?
33:36
Współprowadzący Karoliny wydaje mi się dostał ofertę z TVN-u.
33:40
Marcin. I trzeba go było zastąpić. I chyba mnie Karolina wypatrzyła i po prostu sobie zażyczyła, żebym to był ja. Dzisiaj by tego błędu nie popełniła. Myślę, że nie.
33:52
Ale bo twoja kariera w pewnym momencie eksplodowała i to było bardzo szybko. Ja chciałem opowiedzieć całą twoją drogę, ze względu na to, żeby zobaczyć jaka to była konsekwencja i jak bardzo ty chciałeś być w tej telewizji. Ale w 1997 roku jest ten program z Karoliną, a w 1998 roku jest już randka w ciemno. Tak jest.
34:09
Jacek Kawalec chyba musiał dobrze brykać tam w tej redakcji i jakoś ciężko mu się było porozumieć z nimi. I szef zarządził brutalną zmianę, a że szef miał tendencję do szybkich ruchów odważnych. No to przyszedł do mnie, znaczy zawezwał mnie, zaproponował i ja wiedziałem, że to jest taki pociąg, do którego jeśli wsiądę, to ta kariera rzeczywiście może pojechać w dobrą stronę A jeżeli po prostu wystraszę się, albo będę bał się jakichś konsekwencji, to on już może nigdy nie nadjechać Wiedziałem, że Kawalca na 100% chcą relegować z randki w ciemno, więc po naradzie z moim ojcem, sztab kryzysowy, powiedziałem, że biorę.
34:48
To był prawdziwy boost, ale jeszcze wcześniej ty miałeś olbrzymie rozmowy w swoim życiu, bo robiłeś rozmowy z Colinem Farrelem. Miałeś kilka takich rozmów. Nie, to było później. Widzisz, a w moich notatkach wcześniej. I pomyślałem sobie, niewiarygodne. Co on tam robił w tym topopach?
35:02
No zobacz, pamiętasz, w którym roku był film Aleksander, ta taka totalna stopa Olivera Stowna z Colinem Farrelem. Ponoć mówiła mi, chyba Alicja mi mówiła kiedyś, jego eks, moja partnerka, że on nawet nie lubi wspominać tego filmu. To chyba było 2000 albo 2001, jakoś tak. No to pogadajmy o tych rozmowach.
35:21
A randka była wcześniej. Randka była 98.
35:23
To pogadajmy o tych rozmowach. Jakie rozmowy były najlepsze? Albo najciekawsi ludzie, których spotkałeś w trakcie robiąc tych rozmowy, bo tam były naprawdę niesamowite nazwiska.
35:31
Świetna była rozmowa z Quentinem Tarantino. Pamiętam, znowu była to jedna z tych rozmów, która ma trwać 7 minut, a później trwa 27 minut. I to były jeszcze czasy, że nie można było przewozić z Polski żubrówki do Stanów Zjednoczonych, bo ta trawa to było coś, co według amerykańskich przepisów nie mogło być w takiej formie tam wwiezione. A ja przeszmuglowałem tę żubrówkę i mu ją dałem. I oczywiście, gdy mu ją wręczyłem w prezencie, to wytłumaczyłem, że trochę dla niego poszmuglowałem, bo ta trawa tutaj nie jest do końca na legalu.
36:03
I on był cały poruszony, w związku z tym było miło i się fajnie gadało. I dużo ciekawych rzeczy mi powiedział o całej produkcji filmu Kill Bill, o tym jak prowadzi aktorów, o tym jak ich tam puszcza wolno w wielu sytuacjach. Dobra rozmowa, ale najfajniejsza rozmowa, jaką miałem, to zdecydowanie była rozmowa z Hugh Laurie, czyli z doktorem Housem. Pamiętasz, wspomniałem, że mój ulubiony szef z TVP, to Jerzy Kapuściński, który jest absolutnym wielbicielem jazzu, tak jak ja i z którym często miałem okazję o tym pogadać.
36:34
On mnie wysłał na ten wywiad. No i Hugh Laurie, proszę sobie wyobrazić, jak się dowiedział, że jestem z Polski, znowu pięciominutowy wywiad, taki press junket, czy jak to tam się nazywa. Jak się dowiedział, że jestem z Polski, to był cały rozpromieniony, nie bardzo wiedziałem dlaczego. On mówi człowieku, ja mam sąsiadów w Londynie z Polski, jak ja ich lubię. Boże, a co oni mu zrobili? Pytam, a za co ty ich tak lubisz? On mówi, bo mnie nauczyli bigos robić.
37:03
I 10 minut o bigosie. A jak twoja babcia robi? A jak ja robię? A coś tam, a coś tam. No po prostu cudowna rozmowa, a później dalsze wątki. Bo śmiesznie. I zresztą on też mi sprzedał pewną historię, autentyczną historię ze swojego życia, którą ja wplatam w swoje opowieści, jak coś tam wygłaszam. Mogę szybko powiedzieć, że ta historia jest całkiem sympatyczna. Jest historia o tym, że on grał kiedyś w filmie, gdzie musiał wejść do klatki z lwem. I to jest dość niebezpieczne samo z siebie, prawda? Więc treser, chcąc oszczędzić mu stresu, żeby go ten lew nie zaatakował, po prostu znalazł lwa, który był bardzo stary i bardzo najedzony.
37:42
Już żeby mu się nic nie chciało w tej klatce. No i okej, tylko problem polega na tym, że jak lew jest stary i najedzony, to też czasem lubi ryknąć. A jak lwi ryk słyszysz z odległości mniejszej niż ta, która dzieli nas, to to jest potworne. I ten Hugh Laurie on struchlał.
38:00
Więc treser jak to zobaczył, to go przytulił mocno i powiedział do niego, Hugh, tam jak już wejdziesz do tej klatki, zobaczysz, że ten lew chce cię zaatakować, to pamiętaj, musisz mu wtedy cisnąć w pysk.
38:12
I ten taki zdziwiony, pojawiło się proste pytanie, skąd wziąć? Ten treser go jeszcze mocniej przytuli i mówi, nie martw się, pojawi się.
38:27
Takie rzeczy sobie opowiadaliśmy. Bigos i stary Le.
38:36
Ale też świetna rozmowa była z Colinem Farrellem, bo trafiłeś w super moment do rozmowy. W jego życiu raczej kiepski.
38:44
Nie był z tego filmu zadowolony. Wiedział, w co się wpakował, ale trzeba było swoje zrobić. W ogóle on sympatyczny gość. Dał mi cały zestaw knajp, które powinienem odwiedzić w Los Angeles, że on tam chodzi z bratem. Ja mu powiedziałem, że ja średnio raczej nie piję. On mówi, co tak o wodzie? I pamiętam jedną charakterystyczną rzecz, bo on teraz, on się stał naprawdę fajnym człowiekiem, zagrał wybitne role, zresztą bardzo lubię seriale z nim, teraz jest taki serial Sugar, Państwu polecam. Proszę Cię, doskonałem. No, ale byłem zdziwiony, bo siedzi przystojny facet z takimi fajnymi, długimi włosami, ale jak Kurt Cobain, czesany, że tak powiem, naturalnym żelem.
39:25
Tak brudne miał te włosy, ciągle palił papierosy, wszystko było w kłębach dymu i miał taką żałobę za paznokciami. Boże święty, jaki rebel. Ale mimo, że humoru nie miał najlepszego, to i tak nie był tak znudzony jak Jared Leto, z którym tam, pamiętam z Jaredem Leto rozmawiałem całe trzy minuty.
39:44
Za stary byłeś już pewnie.
39:46
Nie wiem, ale słuchaj, wiem, że cokolwiek bym nie robił, chłop nie miał ochoty na rozmowę, był obrażony na wszystkich i wszystko, a Colin Farrell i Angelina Jolie-Stoss bardzo dobrze się rozmawiały, aczkolwiek rzeczywiście pilnowali nas, żeby tam mnie po siedmiu i tak wyrzucić.
40:00
Ale miałeś kompleks chłopaka z małej miejscowości?
40:06
Pamiętam, kiedy się w Warszawie te kompleksy w ogóle skończyły, bo nie mówię już o LA, mówię tu w Polsce. Ja sobie pomyślałem, że ja będę trąbił na lewo i w prawo, że jestem z Jeleniej Góry. Jestem z małego miasta, wcale nie takiego bardzo małego, ale że jestem z prowincji. I im jak głośniej o tym mówiłem, tym nagle wokół mnie pojawiało się, a wręcz było cały czas i ujawniało się mnóstwo ludzi, którzy byli w takiej samej sytuacji jak ja, bo każdy skądś przyjechał. I to takie odważne manifestowanie, że się jest skądś tam, to mi bardziej ludzi zjednywało niż wpędzało w jakiś taki narożnik...
40:38
kolesia z prowincji.
40:39
Ale zanim do tego doszedłeś jednak, miałaś taką wypowiedź, że po pierwsze hermetyczne studio, jakie było w Jedynce. Kiedy ja byłem tam prezenterem formy i treści, które wtedy telewizja miała do przekazania, plus to, że w głębi duszy miałem w sobie takie, jestem chłopakiem z Jelenej Góry, nie znam się na sporej części tematów, które poruszamy, nie potrafi zrobić tego, tego i tamtego. Przecież oni zaraz się zorientują i mnie stamtąd wywalą, a to jest najpiękniejsza praca na świecie.
41:02
Tak właśnie myślałem. Ja bardzo często mówię, stojąc na scenie, prowadzę jakieś galę dla jakichś firm, mówię, że proszę Państwa, ja zajmuję się profesjonalnie. Uciekła mi ta myśl, jak stoję i jestem w tym napięciu, to ona mi zawsze przychodzi. Żeby w sposób kompetentny opowiadać o rzeczach, o których nie mam zielonego pojęcia. I to jest dokładnie to, o co chodzi. Przez lata to jest atut, bo tak czasem jest, ale wtedy bałem się zdemaskowania, bo gdzieś sobie myślałem, że może ja muszę wiedzieć w stu procentach wszystko na każdy temat.
41:35
A to nie sposób. Trzeba się odpowiednio przygotowywać, no ale nie ze wszystkiego trzeba się doktoryzować. Tam było tak fajnie, tam były takie rzeczy niebywałe, które się tam działy, że ja się bałem, że to stracę, bo no wiesz... Przyjeżdżasz z radia regionalnego w Jeleniej Górze, gdzie powiedzmy sobie rok temu jeszcze żyłeś w zupełnie innym świecie, a tutaj nagle przychodzi do studia Thomas Anders i Dieter Bollen i masz modern talking obok siebie w tamtych czasach, zestresowani jak jasna.
42:06
Ja nie wiedziałem dlaczego swoją drogą. Oni po prostu słabo mówili po angielsku, więc jak zacząłem z nimi mówić po niemiecku, to pamiętam, że taka... Taka wielka ulga rozlała się po studiu i była zupełnie fajna rozmowa. No ale wiesz, perspektywa tego, że rok temu byłem jeszcze tam w Jeleniej, a tutaj nagle mam ludzi z całego świata, którzy siedzą w tym studiu, rozmawiają, to było coś obłędnego.
42:26
W którym roku pierwszy raz poprowadziłeś Opole?
42:29
Chyba w 2001 albo w 2000. A pamiętasz moment, w którym dostałeś tę propozycję?
42:35
Nie pamiętam momentu, w którym dostałem te propozycje, ale pamiętam kilka innych momentów związanych z tym Opolem. Trudnych dla mnie, bo się tam wtedy bardzo życia uczyłem. Pamiętam, że to był debiut bratanków. Czerwone korale państwo znają, prawda? No właśnie, kto nie zna Czerwonych Korali. Szły falą po Polsce i pamiętam, że jak bratanki wystąpiły, to musiałem wejść i zapowiedzieć kolejnego artystę. Tylko ludzie tak szaleli, tak wiwatowali, że przez 7 czy 8 minut nie byłem w stanie ich uciszyć.
43:10
Ja do nich mówiłem, a oni jeszcze głośniej krzyczeli. A ja nie miałem specjalnej wiedzy, jak się takie rzeczy robi. I pamiętam, że to było dla mnie ciężkie przeżycie, bo zero doświadczenia. I weź z tym coś zrób z taką nawałnicą. Numer jeden. Drugie, mój ówczesny szef, który wymyślił coś takiego, co się nazywało super jedynki, chyba to nawet teraz przywrócili, było jego oczkiem w głowie, był jednym z tych, którzy wręczali nagrody. No i była zapowiedź, jakieś gwiazdy, były gorące brawa, ale wydawało mi się, że już się kończą.
43:44
Źle to wymierzyłem i zapowiedziałem go na tych brawach, które nie były jego, czyli go zagłuszyłem. I pamiętam, że reprymenda, którą za to otrzymałem od niego, była tak ostra, że mnie na całe życie nauczyła, żeby wymieniać nazwiska gości w momentach, które są do tego najbardziej odpowiednie. Ale tak, to było chyba 2000-2001 rok, jakoś tak, nie pamiętam.
44:07
Wiesz, bo randka w ciemno była ofiarą Big Brothera. Jak znosiłeś to, kiedy jest program, który stworzył poniekąd Tomasza Kamela dla szerszej widowni, nagle znika z anteny. To było dla ciebie naturalne? Przeżyłeś to jakoś?
44:21
Oczywiście boisz się, że stracisz program, który stanowi dla ciebie źródło dochodu i to, że cię widać, wiadomo, tylko ja nie umiem robić rzeczy dla pieniędzy A wtedy czułeś, że robisz to dla pieniędzy? Trochę już tak, dlatego że randka w ciepło, ona sobie tak umierała i gasła bardzo długo, bo ona się skończyła w 2005 roku To był program już kompletnie z innej epoki. Po tym, jak sam powiedziałeś, wszedł Big Brother. Tam się działy już zupełnie inne rzeczy, inne emocje, których oczekiwali widzowie. A to było bardzo archaiczne.
44:52
Ja już się sam, będąc człowiekiem, myślę, nowoczesnym, zaczynałem w tej randce trochę źle czuć. Robiłem ją już trochę z rozpędu. A ja nie lubię robić rzeczy z rozpędu. Lubię być zaangażowany i mieć pasję.
45:04
A który z tych programów, który koniec końców nie wyszedł, miał największy potencjał i tobie się naprawdę podobał?
45:11
Ja myślę o sekretach rodzinnych.
45:14
Ja wtedy jeszcze chyba nie byłem dojrzały do tego programu. To był piękny program, poznałem fantastycznych ludzi. Proszę państwa, myślę, że gdyby każde z was tutaj poszło tropem, którym oni chodzą na przykład badając korzenie rodzinne, to nie ma człowieka, który by się nie zdziwił tym, co można odnaleźć w archiwach na swój temat i swojej rodziny. Bo te losy są tutaj, szczególnie w tej części Europy tak zawiłe, więc to była gigantyczna lekcja, którą odebrałem, ale ten taki rozdziew między moją kompetencją, a ich kompetencją w tych tematach był gigantyczny, więc mnie tam to dużo, dużo kosztowało, żeby ich dogonić i wiedziałem, że nie dam rady.
45:49
Ja żałuję zupełnie innego programu. Taki program wiesz czy nie wiesz. Jak się zmieniła władza w telewizji na tą, która jest teraz, to ten program się skończył, bo oni po prostu nie chcieli kontynuować tego, mimo że żarł, no bo po prostu mnie pożegnali. A to był taki bardzo fajny program, o który ja przez parę lat walczyłem, który w Niemczech święci wielkie triumfy. Marzyło mi się, żeby go przenieść tutaj do Polski. I jak się to już w końcu udało, to po jednym sezonie było adios.
46:20
Więc za nim trochę tęsknię. Ale to nie jest największe moje telewizyjne marzenie, które chciałbym zrealizować.
46:26
A jak jest największe?
46:28
Telewizyjne marzenie moje, od lat bardzo wielu, wiąże się z jednym z twoich gości, który myślę specjalnie za mną nie przepada, ja też nie mogę powiedzieć, żebym był jego największym fanem, z Edwardem Miszciakiem. który tutaj na twoją zresztą trochę bzdurną uwagę, że byłem przychylny Jackowi Kurskiemu, powiedział, że on nie lubi przychylnych pracowników, więc raczej nie zakładam, że ten program się uda zrealizować, a ja właśnie z nim chciałbym go zrealizować, wyobraź sobie.
47:03
Z facetem nic mnie nie łączy, specjalnie się nie lubimy, ale marzy mi się, to jest takie teoretyczne marzenie, żeby mieć go za mentora, pewnego rodzaju przewodnika, źródło wiedzy i wrócić do kontynuacji programu cela.
47:20
Ja mu kiedyś o tym powiedziałem na jakimś spotkaniu przed laty, w jakimś takim raucie i on mi powiedział, że ja się to kompletnie nie nadaję i żebym o tym zapomniał. Ale to, co jest jego opinią, pozostaje jego opinią. Natomiast ja mam takie marzenie. Marzy mi się, żeby właśnie pojechać po tych więzieniach rozsianych w całym świecie i porozmawiać z tymi Polakami, którzy z różnych przyczyn tam wylądowali i uważam, że to byłaby moja wielka telewizyjna przygoda.
47:45
No ale chyba jesteś dzisiaj w takim miejscu, w którym kiedy byś to zaproponował, wydaje mi się, że ta propozycja zostałaby przyjęta z wielką aprobatą. Tak i być może to zrobię.
47:52
To nie jest tak, że bez mistrzaka to jest nierobialne. Natomiast on wie o tym wszystko. On zjadł na tym zęby i pewnie mógłby nie jedną, a pięć książek o tym napisać. Tak wyobrażam sobie, że mieć takiego człowieka, który gdzieś ten świat przetarł, czerpać z jego doświadczeń mogłoby być jeszcze bardziej barwne. Natomiast nie, nic nie stoi na przeszkodzie i kto wie, może kiedyś to zrobię.
48:11
Ale to porozmawiajmy o relacjach, bo ty byłeś w całkiem niezłej komitywie z panem Durczokiem, panem Kraśko i ty byłeś tym trzecim muszkieterem w tej ekipie. Jaka to była przyjaźń? Bo to chyba była przyjaźń.
48:22
To było bardzo fajne koleżeństwo. Ja im jestem starszy, tym jestem zdania, że im mniej szafujemy słowem przyjaźń, tym lepiej.
48:28
Ale wtedy chyba nie im szafowałeś. Mieliście wspólne zdjęcia, różne takie rzeczy w magazynach, więc...
48:33
Dlatego mówię dzisiaj korygując, że to było bardzo sympatyczne koleżeństwo i myśmy się rzeczywiście kumplowali. Byłem z Piotrkiem Kraśką na rajdzie Paryż-Dakar. Napisaliście wcześniej jeszcze książkę. Napisaliśmy wcześniej książkę razem, tak. A Kamil zawsze był gdzieś w tej paczce. Było to taka młoda, elitarna, rozrywkowa ekipa w czasach TVP. No i po prostu się razem trzymaliśmy.
48:57
A co to? Na czym polegała ta rozrywka? Ja nigdy nie wiem, jak się bawią gwiazdy telewizji.
49:04
Słuchaj, wydaje mi się, że jeden i drugi jest kobieciarzem. Mówisz o Piotrku i Kamilu? Byłeś inny? Tak mi się wydaje. Owszem, staram się być długo dystansowy w relacjach, ale nie mi oceniać, kim ja byłem czy nie byłem. Kamil miał słabość do kobiet, trzeba przyznać. Naprawdę? Tak, ale myślę, że kochał się z wzajemnością. Kamil był człowiekiem, który czcił kobiecość na swój sposób.
49:33
A opowiedziałbyś mi o tym sposobie?
49:34
Nie, bo niewiele na ten temat wiem, ale tak zakładam.
49:37
Natomiast to jest ten problem, bo są różni ludzie, różne postacie, o których mówi się różne rzeczy, szczególnie gdy są postaciami publicznymi. Ja mam do tego mówienia dość duży dystans i staram się oceniać je przez pryzmat własnych doświadczeń.
49:54
Ja mam z Kamilem bardzo dobre doświadczenia, bardzo dobre. Był fajnym kumplem, z którym świetnie się spędzało czas podczas festiwali opolskich i imprezowało w Starce. Pamiętam, że jak potrzebowałem od niego jakichś konsultacji i pomocy, żeby rozwinął jakiś polityczny temat, który gdzieś mnie dotyczył, a ja byłem totalnym prawdziwkiem, to robił mi świetne resume z tego i zawsze służył pomocą. Więc musiałbym się naprawdę głowić i pewnie by mi z tego niewiele wyszło.
50:19
Gdybym miał mówić coś złego, gdy się zaczęła ta fala z tymi procesami związana, z tym relegowaniem Gost TVN-u.
50:30
Ciężko mi teraz wracać do tych spraw, ale było tam dla mnie całe mnóstwo rzeczy nieoczywistych, które nie pozwalają mi o Kamilu w tamtym kontekście myśleć tylko negatywnie.
50:40
Absolutnie. Kiedy to wszystko się działo, zadzwoniłeś do niego? Bo medialnie sam ci powiedziałem, że to było pełne podziwu, że stanąłeś w jego obronie w medial.
50:48
Tak, zadzwoniłem, bo rozmawialiśmy, pamiętam, miałem taką rozmowę z jego żoną, gdzie już wtedy było, gdzie ona też stanęła po jego stronie. Kamil był w takim momencie normalny w takiej sytuacji, takiej nagonki, że chciał się schować pod głazem.
51:03
a byli ludzie, którzy stali za nim murem i którzy chcieli przystąpić do obrony. Pamiętam, miałem z nim taką rozmowę, gdzie go poprosiłem o to, żeby właśnie zawalczył, żeby się nie poddawał, bo w tym momencie to nie ma kompletnie sensu. Tak, gadaliśmy. Aczkolwiek on miał takich przyjaciół, przy których ja byłem tylko zwykłym znajomym, muszę przyznać. Rzeczywiście stali obok niego przez lata, w najtrudniejszych i najfajniejszych chwilach tacy ludzie, o których on mógł zawsze powiedzieć, że są jego przyjaciółmi i którzy wiem, żeby go nigdy nie zostawili.
51:36
Okej, ale masz na myśli chociażby Marka Czyżo?
51:39
Nie wiem, jaka była między nimi relacja. O Marku mówiono czasami, że jest małym durczokiem, ale myślę o jego przyjaciółach, nie z branży medialnej, z którymi wspólnie znaliśmy się, spędzaliśmy czas i zawsze podziwiałem to, że oni mają dla niego tyle respektu, energii, przestrzeni, gotowości, żeby zawsze mu pomóc.
51:58
Taki Kamil, durczok, był dla ciebie jakąś lekcją, żebyś uważał na siebie? Że media po prostu mogą cię pochłonąć i zrobić to, co zrobiłeś z Kamilem na koniec?
52:06
Nie, nie w tym kontekście.
52:09
Kamil był chory. Kamil był alkoholikiem.
52:14
Kamil miał poważny problem z alkoholem, no i taka jest prawda. I to nie jest nic złego, to jest choroba, to jest nieszczęście, które spotyka bardzo wiele osób. I pracując w takich warunkach, w takiej branży, w jakiej jemu przyszło działać, to generującej stres, doprowadziło go to pewnie też między innymi do smutnego końca. Dla mnie nie była to lekcja, bo jestem abstynentem, ja nie używam.
52:37
No ale to czekaj, bo to jest super wątek do tego, bo ty dzisiaj mówisz właśnie, że jesteś abstynentem, że alkohol ci już szkodzi w trakcie wtedy, kiedy go już nawet... Tak, jak służ w trakcie, to już wiem, że jest źle. Ale zawsze byłeś taki grzeczny, jednak mamy trójkę młodych, przystojnych mężczyzn, którzy są popularni i naprawdę w tym wszystkim byłeś taki... clear? Grzeczny to Kraśko był. Ja byłem normalny.
53:04
Teraz myśląc o tym, że Kraśko był grzeczny, otworzyłeś mi oczy, że ty nie byłeś taki grzeczny.
53:10
Nie, myślę, że byłem normalny, tylko jak mówię, nie imprezowałem w kontekście używek, bo mi nie służą i może dzięki temu takich nigdy mocno nie używałem. A co by było gdyby, no to co by, nie wiem, teraz gdyby.
53:22
No dobra, no ale rozumiem, że nie wiem, miałeś tak kiedyś, że spodobała ci się kobieta i wykorzystałeś to, że jesteś popularny?
53:31
Chcę udzielić czterej odpowiedzi, dlatego tak intensywnie myślę nie. Dobrze.
53:37
To już ostatnie pytanie i zapraszam Państwa na przerwie. W trakcie przerwy możecie na karteczkach napisać pytania, które później zadam Tomaszowi. Więc ostatnie pytanie. Jak przeżyłeś swoje pierwsze zwolnienie z TVP w 2007 roku?
53:50
Chętnie Ci odpowiem na to pytanie, ale wiecie co? Przypomniało mi się swoje przedostatnie pytanie. Przypomniała mi się.
53:55
Jedna dziewczyna. Nie. Nie.
53:58
Nie, przypomniało mi się, że kiedyś na Facebooku ktoś mi pokazał takie konto, które się nazywało Przelecieć Celebrytę.
54:09
I ja pamiętam, że mi włosy dęba stanęły i okazało się, że ten wątek był bardzo, ja nie wiem, czy dokładnie cytuję nazwę tego konta, ale w końcu razie tam chodziło o to, że mocno dyskutowano o tym, jak zaliczyć znaną osobę. Ja sobie pomyślałem, różne sygnały w życiu docierają w różnych sytuacjach, w których się jest, ale od tamtej pory zacząłem na te sygnały patrzeć jak przez pryzmat takiego wykorzystania. Ja nie chciałbym być bohaterem takiego konta na Facebooku. Więc myślę, że pewnie dlatego też może byłem bardziej grzeczny niż niegrzeczny.
54:39
Jabli wiedzą. Jeszcze raz, 2007? Tak. Jak przeżyłeś rozstanie?
54:43
Duża rzecz dla takiego młodego chłopaka.
54:47
No wiesz. 2007 to było to pierwsze rozstanie z telewizją. Co tam poszedłem tańczyć w tańcu z gwiazdami?
54:55
Ale to nie o to chodziło. Odrzuciłeś program, który wziął inny prowadzący. Po trzech odcinkach program został zdjęty, bo powiedziałeś, że program był beznadziejny, dlatego go nie chciałeś poprowadzić i jeszcze wyszło, że miałeś rację.
55:07
Mogę powtórzyć wszystko? No bo dokładnie tak było. No i pamiętam, nawet już wiem, pamiętam dokładnie, gdzie jestem i nawet jak jestem ubrany. Jadę samochodem i nagle przychodzi SMS i to jest SMS, który przysła mi ówczesna szefowa programu pierwszego, w którym informuje, że mnie zwalnia. SMS-em tam zwolniają. Tak, bo próbowano się ponoć do mnie dodzwonić, a ja cwanie nie chciałem odebrać tego telefonu i patrzyłem, jaki będzie tam rozwój wydarzeń. No i rzeczywiście zostałem zwolniony i poinformowano mnie sms-owo.
55:38
Bardzo szybko wtedy z ówczesnym prezesem Andrzejem Urbańskim. To był bardzo, bardzo dobry prezes telewizji, świetny. Skontaktowałem się, spotkaliśmy się przy okazji jakichś koncertu w Teatrze Wielkim. I on mi powiedział, proszę pana, ja wiem jaka jest pana sytuacja, wiem dlaczego tamta pani, tu padło nazwisko, pana zwolniła, ale ja pana nie mogę przywrócić teraz, bo ona pana zabije. I umówiliśmy się, że ja dam mu działać. Po czym minęło pięć miesięcy i pamiętam, że wróciłem do telewizji w tym samym dniu, w którym pani, która mnie zwolniła, została poproszona o to, żeby już nie dźwigać ciężaru umowy.
56:14
Także widzicie jak to wygląda. Bardzo i to bardzo wam dziękuję za pierwszą. Ja też dziękuję. Dziękuję.
56:28
Partnerem pielęgnacyjnym podcastu jest Toupa Dermoshots. Dermoprecyzja i moc działania.
56:35
Dzień dobry po przerwie. Ale zobacz, powinien jakoś tak żwawić.
56:39
O proszę. Może po jakimś dobrym ciastku.
56:43
Może po dobrym ciastku. A ciastka jesz? No tak. Czyli gdzieś tam rekompensujesz sobie ten brak alkoholu. No pewnie. Ale... Miałem część udział w Tańcu z Gwiazdami. I co? I słyszałem, że ze względów zdrowotnych się wycofałeś. Przeczytałem twoją historię i stwierdziłem, że nie robię tego.
56:58
Powiem ci...
57:05
Jeżeli miałbyś mieć tam takie doświadczenia jak ja, to dobrze zrobiłeś. Opowiedz, oni nie wiedzą. Ja mam takie marzenie, żeby nauczyć się śpiewać i tańczyć. Nie, może kiedyś w końcu to zrobię, ale naprawdę nie potrafię tańczyć. Nie rozumiem o co chodzi w tych sytuacjach i poszedłem do tego tańca z gwiazdami i ten rodzaj rywalizacji, który Straszne to było dla mnie. To jest świetny program. Ludzie kochają, to się liczy i jest ważny. Wielu uczestników ma tam super zabawę, a ja się w tym nie potrafiłem odnaleźć. I pamiętam, ile sposobów ilu sposobów się imałem, żeby zapamiętać choreografię i te ruchy, które muszą być tam w ciągu tych 90 czy 80 sekund wykonane, nic nie byłem w stanie zapamiętać.
57:47
A ponieważ ja nie wiem, czy to chodzi o jakiś perfekcjonizm, czy strach przed kompromitacją, jeżeli ja czegoś nie rozumiem, to zaczynam wpadać w panikę. No i mi ten program kojarzył się z permanentnym stanem paniki.
58:00
A ile odcinków wytrzymałeś? Chyba dwa czy trzy.
58:05
I jeszcze były plotki, że przez to stracił pracę w telewizji polskiej.
58:10
No poniekąd, ale możliwe, że to się jakoś przyczyniło, chociaż tak naprawdę ja dostałem powiedzmy sobie zgodę i to nawet chyba na piśmie, że mogę tam pójść, no ale media to sprzedały inaczej. Ja miałem zgodę, mogłem pójść do tańca z gwiazdami, no ale plotki lubią żyć swoim życiem, więc później było jak długo.
58:27
Ale ta twoja druga przygoda z TVP, ona zaczęła się naprawdę bardzo dobrze. Było pytanie na śniadanie i tam zacząłeś tworzyć bardzo ciekawy duet. Były dzieciaki guru, były jeszcze jedna albo dwie rzeczy. Zacząłeś prowadzić Sopot, hit na czasie. Tam było obiecująco, tylko krótko. No czekaj, krótko? Kiedy ja tam znowu wleciałem?
58:47
2007. 2007 wleciałem. Wróciłeś po 7 miesiącach? Wróciłem po 5 chyba nawet miesiącach, a później znowu wleciałem.
58:55
No było krótko i miałem znowu przerwę, a później już wróciłem na dobre i trwałem tam przez naście lat.
59:01
To teraz tak, jak straciłem pracę w telewizji w roku 2009, miałem tak bardzo złą prasę, tak negatywny w tamtym momencie wydźwięk, że wiedziałem, że najlepszym sposobem będzie po prostu zniknąć w podziemiu. To jak to wyglądało od środka? Opowiedz dla wszystkich ludzi, którzy nie znają tej historii, bo ty byłeś w naprawdę bardzo i to bardzo złym miejscu wizerunkowym i wydawało się, że wszystkie drzwi dla Tomasza Kamela zostały już zamknięte.
59:25
Tak, ja miałem wtedy wrażenie, że leżę sobie na śmietniku historii, że wszystko już jest dawno ze mną już odfajkowane i nigdy w życiu się nie uda, ale okazuje się, że jak człowiek jest w takim stanie, to nagle przychodzi impuls i jednak chce walczyć. Prawda jest taka, że faktycznie nagłówki, robiłem nagłówki i wypisywano mnie niestworzone rzeczy i wtedy, pamiętam, bałem się otworzyć gazetę. Mimo to to robiłem. Internetowe wydania gazet pojawiały się o pierwszej czy drugiej w nocy i miałem taki rytuał przed snem, żeby sobie ten sen ułatwić, żebym nie spał.
59:59
I czytałem te wszystkie nagłówki i włos mi dęba stawał. To było rzeczywiście bardzo trudne, no ale jakieś do wytrzymania.
60:06
Ale wyjaśnijmy widzom tę historię bardzo prosto. Twoja ówczesna partnerka była wiceprezesem banku i odpowiadała między innymi za szkolenia pracowników. Tam były wielomilionowe zlecenia, które trafiały do firmy z którą byłeś powiązany.
60:22
Byłem z tą firmą powiązany tylko zanim ta firma zaczęła robić te zlecenia. I tutaj był paradoks, bo rzeczywiście poznałem się z moją wczesną partnerką prywatnie, a kiedy okazało się, że moja firma, w której byłem wspólnikiem, startuje w przetargach do różnych innych firm, między innymi do tego banku, to ja się z tego szybko wycofałem, bo powiedziałem im, słuchajcie, zaczynam mieć relację prywatną, no to to nie wchodzi w rachubę. I oni później jakieś tam szkolenia w tej firmie, w tym banku wygrali. I tyle. Było tyle lat temu, że ja tego nie pamiętam.
60:53
Najlepsze było to, że posądzano mnie, że ja w torbach szeleszczących z tego banku jakieś miliony złotych wyniosłem.
60:59
16 milionów. No proszę bardzo.
61:01
Kto by to w torbach wynosił? Dokładnie. Natomiast wiem, że były to oskarżenia. Po trzech miesiącach jakiegoś audytu To wszystko okazało się, że z bzdurą, szczególnie jeśli chodzi o mnie. Nawet były przeprosiny na łamach gazet, ale w tamtych czasach przeprosiny były szarą czcionką i tekst był łamany nie od lewej, tylko od prawej. I to na przedostatniej stronie, więc nikt tego nie widział.
61:24
Ale kosztowało mnie to pracę w telewizji, ją kosztowało to posadę w tym banku. Właśnie, więc to były bardzo duże konsekwencje. Wydaje mi się, że jeżeli zgodziłeś się na ugodę, bo umowy nie rozwiązano z tobą, w jakimś trybie natychmiastowym, tylko ty podpisałeś ugodę, więc wydaje mi się, że w tamtym momencie można było to odczytać, że ty się zgadzasz z tym, że to był błąd.
61:43
Był taki dyrektor programu drugiego telewizji polskiej nazwiskiem Pawlak wtedy. Wydawało mi się, że to człowiek, który gra fair i on mnie poprosił na rozmowę i zaproponował, żebyśmy rozwiązali mój kontrakt gwiazdorski, tak to się nazywa potocznie w telewizji. Ale żebyśmy kontynuowali współpracę na innych zasadach, bo ówczesny prezes tam się pojawił jak satelita, taki dziwny człowiek nazwiskiem Farfał z kolei z Ligi Polskich Rodzin i on tam był krótko, bardzo młody, chyba miał kłopot ze mną, że ma telewizja złą prasę i wybrał, że mnie trzeba utrącić zamiast mnie po prostu jednym prostym ruchem obronić.
62:19
Nieważne. W każdym razie ten dyrektor poprosił mnie na rozmowę i powiedział rozwiążmy pański kontrakt, ale będziemy normalnie dalej pracować. Nawet poinformował na forum o tym tyle, że...
62:32
Później jak się z nim próbowałem spotkać, żeby coś ustalić, to znalazło dla mnie, pamiętam, w hotelu Sheraton między spotkaniami 30 sekund. I tyle tego było. Programy ze mną nagrane wcześniej przez kolejne pół roku szły na antenie co tam tydzień. Wspomniany teleturniej Dzieciaki Górą. Ale to już nikogo nie obchodziło. Prasa dostała krew. Zostałem zwolniony. Rozwiązaną ze mną kontrakt na to, że jestem cały czas na antenie i że te programy idą. To już nikogo nie obchodziło. No niestety tak to było wtedy.
63:00
Ale korzystałeś wtedy chyba z doradcy wizronkowego?
63:04
Niezupełnie. Natomiast miałem takich znajomych, którzy zajmowali się budowaniem marek, poważnym marketingiem dla firm i oni, pamiętam swego czasu, bo pewnie do tego chcesz nawiązać, oni, bo to był trudny okres dla mnie, rozmawialiśmy sobie szczerze, ja im mówiłem, że było to tak stresujące, że w końcu wylądowałem u specjalisty i poprosiłem o pomoc i dostałem jakieś leki antydepresyjne, żeby się w ogóle jakoś pozbierać z tego. Mówię o tym zupełnie otwarcie, bo w takich sytuacjach nie ma co się męczyć.
63:36
I oni wtedy mówili, żebym broń Boże o tym nie mówił, żebym nie upubliczniał tej wiedzy, bo zrobią ze mnie wariata i to się bardzo odbije na mnie negatywnie i nigdy już nie odbuduję kariery. Rzeczywiście nie powiedziałem. Natomiast przyszły inne czasy teraz i cieszę się, że ludzie mówią o takich problemach, jeśli ich doświadczają i o tym, że są sposoby, żeby z nich wyjść, bo to jest straszne. Męczyć się, a depresja jest naprawdę poważnym problemem.
64:00
Ale pogadajmy o tym trochę szerzej, bo to jest 2009 rok, to jest prawie 20 lat temu. Ta wiedza nie jest tak szeroko powszechna. Jak trafiłeś do gabinetu?
64:10
No wiesz, jeżeli nie możesz drugi tydzień spać i zaczynasz przypominać zombie i masz ciągle poczucie zagrożenia i takiego lęku permanentnego, które ustępuje tylko kiedy biegniesz, wtedy troszkę endorfin zaczyna się wytwarzać i czujesz się lepiej, to myślisz, że jest z tobą coś nie tak. coś jest źle, jesteś zaszczuty, to trzeba pójść i poprosić kogoś o pomoc. I poszedłem do gabinetu, pamiętam do psychiatry poszedłem i opowiedziałem o swoim stanie i ten człowiek opowiedział mi o tym, na czym polega stres długotrwały, w jakim ja jestem stanie i przepisał mi taki lek, po którym mogłem pójść spać.
64:46
I pamiętam, że to pójście spać, położyłem się o godzinie 10, tak mnie szybciutko ścięło, obudziłem się w dygocie o 5 rano, Dało mi po tych wielu, wielu dniach taką przestrzeń, gdzie się mogłem w końcu wyspać. A jak się wyspałem, to zacząłem układać sobie myśli i od tego momentu zaczęła się moja walka wychodzenia z tego impasu i się jakoś pozbierałem.
65:04
Ile trwało odbudowywania całej twojej pozycji? Jaki to był czas?
65:10
To był prawie rok, kiedy miałem mnóstwo zajęć, ale pracy nie miałem w ogóle, bo te zajęcia sobie sam wymyślałem.
65:16
Tak, jakie to były zajęcia?
65:17
Trochę sportu, trochę napisanie wstępu do książki, pomysł na tę książkę, jakaś charytatywna działalność na zasadzie, że ktoś mnie poprosił o jakieś wsparcie, to coś zrobiłem, różne projekty. Już nie pamiętam teraz dokładnie co, ale dbałem o to, żeby być zajętym. żeby nie siedzieć w domu i nie rozkminiać bez sensu tego, co mnie spotkało i jak bardzo jest mi źle. No i po tym roku wróciłem. Pamiętam, że wróciłem do TVP Polonia, zrobiłem jakiś koncert z Małgorzatą Korzuchowską, a później dostałem propozycję, żeby przejść do Polsatu i wtedy zaczęła się ta moja przesympatyczna przygoda z Polsatem.
65:55
Ale to opowiedzmy jeszcze wcześniej, bo ty byłeś chyba tak zdesperowany, tak trzeba powiedzieć, że zacząłeś przygodę jako stand-uper.
66:01
A tak, no bo jak już się w ogóle, to też jest ważny element, jak już się to wszystko zawaliło, to okazało się wtedy się rodziła scena stand-upowa w Polsce. No i gdzieś od słowa do słowa z kimś się zgadałem, że jest taki klub w Warszawie ułożony na wielu piętrach na starym mieście, który się nazywał Usta Mariana.
66:22
Nie wyszło ci na ustach Mariana?
66:24
I właśnie poszedłem do tych ust Mariana i okazało się, że tam jest totalne podziemie stand-upowe. I oczywiście próbowałem być tym stand-uperem, ale byłem w tym kompletnie beznadziejny. Kompletnie. Natomiast okazało się, że ja jestem w stanie po pierwsze zapowiadać dobrze tych stand-uperów, I to mi wychodziło, a po drugie zobaczyłem jak można fajnie historie opowiadać, które mogą mieć jakąś wartość, ale nie muszą być śmieszne. Także co tam wiesz, jak w partyturze, co tam 20 sekund wybuch śmiechu. No i tam powiem ci, spędziłem ładnych parę miesięcy i to była piękna przygoda.
66:55
No tak, ale jesteś w dołku zawodowym, idziesz jako stand-uper, idzie ci do dół, dostajesz pracę w telewizji Polsat, ten program szybko znika.
67:06
Tak, bo to jeszcze nie był czas stand-upu.
67:08
Ty pierwszy raz w życiu przegrywasz na tej scenie medialnej.
67:11
Tak, to była pierwsza taka bolesna lekcja.
67:14
Jak reaguje twoja głowa? Już nie mówimy o tym, że jest po polsacie, bo ja myślę sobie, że jeden, kiedy tam jesteś bombardowany, to opowiedziałeś trochę o tym, ale wtedy, kiedy przegrywasz, możesz mieć zaraz myśli, że Tomasz Kamel się skończył.
67:26
Miałem takie myśli. Miałem 40 lat i czasami miałem takie myśli, że się skończyłem i że co przede mną? Przecież ja jeszcze mam tyle lat przed sobą i ja już jestem przegrany. Oczywiście, że mi takie myśli towarzyszyły i to w ogóle nie ukrywam, że tak było. Ale okazuje się, że i z tego można się podnieść. Nawet pamiętam taki moment, jest na jednej z płyt Agnieszki Chylińskiej taki bardzo przejmujący, smutny, ale świetny zarazem utwór zatytułowany Zima. I byłem zdołowany, ten utwór też był bardzo depresyjny, ale jakoś tak dobrze mi wszedł.
68:00
I pamiętam pewnego dnia stoję, to taka dla mnie znamienna scena, dzielę się nią, bo zrobiła na mnie wrażenie duże. Słucham sobie tego utworu Zima, coś gdzieś myślę, robię i łapię kontakt z sobą przed lustrem. I nagle nie wiem skąd mówię do siebie, patrząc w to lustro nie zajął mnie.
68:23
I aż to usłyszałem, jak to powiedziałem. I to był taki klik, że ja sobie pomyślałem, nie, nie jest nic stracone. Wszystko można odbudować. Zgodnie ze starym, to chyba jest cytat z Marka Twaina, jeśli mówisz prawdę, nie musisz nic pamiętać. I nawet jeżeli czegoś nie pamiętałem, nawet jeszcze czegoś nie byłem pewny, nawet jeśli nie potrafiłem się do czegoś zająć stanowiska, to wiedziałem, że mogę zacząć walczyć i się wygrzebię.
68:45
No bo twój najlepszy czas w telewizji chyba był właśnie od tego 2011 roku. Tak.
68:52
absolutnie od 2011 roku było fantastycznie, rozwijały się projekty, przyszedł The Voice, The Voice był dla mnie mega katapultą do takiego telewizyjnego rozwoju, do tego wszystkiego niesamowity czas z Marzeną Rogalską w pytaniu na śniadanie, nieprawdopodobna przygoda, to co myśmy z nią zbudowali, długie 8 lat produktu telewizyjnego, który się nazywał Rogamel, ludzie to kochali, myśmy naprawdę utrudniali życie TVN-owi, No tak, to był bardzo dobry czas.
69:21
No ale to świetnie, że ruszyłeś ten wątek. Dlaczego wy za sobą nie przepadaliście?
69:26
To nie jest tak.
69:27
No a jak? Słuchaj, ona... Nie mówi tego wprost, ale da się to odczytać. Ostatnio pani Tomaszewska w jednym z podcastów powiedziała, wiesz co, może nie tyle, co się nie znosili, ale z tego co wiem, Marzenka Rogalska i Tomek Kamel niekoniecznie byli za sobą, ale tworzyli świetny duet. Więc jeżeli zachowujesz profesjonalizm, no to nie pokazujesz swojej antypatii na antenie. Antypatia z tego, co ja nie mam, to nie jest jakaś sympatia.
69:54
Ale to jest tak, że ja zawsze miałem powiedzenie, któremu Marzena przytakiwała i się fajnie uśmiechała do tego serdecznie. Ja do niej zawsze mówiłem, Marzenka, ja wiem, że ja ciebie lubię dużo bardziej niż ty mnie, ale zobaczysz i ona nigdy go nie negowała. Mówiła wprost, tak jest, ale to nie to, że ona mnie nie lubiła, tylko... Ja z moim sposobem bycia nie należałem do tego kręgu ludzi, które ona dopuszczała najbliżej. To nie było nic wspólnego z antypatią. Ona po prostu lubi inny typ ludzi, podejrzewam, i tak na życie to nie wpisywałem się w jakieś jej kryteria.
70:30
Ona bywała u mnie w domu, czasami była, zawsze była zapraszana, tam raz czy dwa byliśmy na jakiejś imprezie, którą organizowałem. Ja u niej nie, bo ja nie byłem...
70:42
No taka prawda.
70:47
Bo ja myślę, że ja nie jestem jej typem osobowościowo, że ona się kumpluje z innymi ludźmi. Z jakimi? Nie wiem, no ale z innymi. Nie znam ich za bardzo, no bo nigdy nie byłem prywatnie z nią tak blisko.
70:59
Natomiast w ogóle jak to się zaczęło? To się zaczęło od tego, że Marzena prowadziła z Łukaszem Nowickim jako para pytanie na śniadanie i ówczesna szefowa programu postanowiła, że musi coś zmienić, bo oni sobie bardzo z dzióbków pili. I tego było trochę za dużo. I wpadła na pomysł, żeby mnie z nią połączyć. I jej w ogóle to nie pasowało. I ja pamiętam, powiedziałem, Marzena, spróbujmy. Zobaczysz, nie pożałujesz. Jak mówię, wiem, że ty mnie trochę mniej lubisz niż ja ciebie, ale zobaczysz, damy radę.
71:33
I mimo, że nie było wielkiego koleżeństwa między nami prywatnie... To był zawsze szacunek, respekt, nie było nic złego, ale stworzyliśmy turbo duet na antenie. Ona mi mnóstwo dała. Moja kariera telewizyjna rozwinęła się w dużej mierze dzięki Marzeni Rogalskiej. Ja myślę, że ja też jej trochę dałem, bo stworzył się z tego, no Rogamel się stworzył, którego ludzie kochali. I od początku do końca, przez te 8 lat, myśmy mieli jedną sprzeczkę.
72:00
I ta sprzeczka była z mojej winy. Bo Marzena zrobiła wywiad, który ja skrytykowałem, ale na forum publicum, czyli przy, w obecności naszego wydawcy, bardzo bliskiego nam człowieka. Byliśmy we troje. A prawda jest taka, że ja mogę chwalić Marzenę i każdego człowieka publicznie, ale jeśli coś mi się nie podoba, powinienem powiedzieć jej to wprost w rozmowie w cztery oczy, a nie przy trzeciej osobie. I to była moja wina i do dzisiaj uważam, że zrobiłem źle, no ale wybaczyła mi to i jechaliśmy dalej. Natomiast osiem lat było fantastycznych.
72:29
Który wywiad skrytykowałeś?
72:32
Nie powiem.
72:34
Twoje zdrowie.
72:36
Oglądałeś The Morning Show? Oglądałem. Bardzo lubiłem The Morning Show. To dla tych, którzy nie wiedzą, to taki serial, który pokazuje telewizję śniadaniową jako miejsce, gdzie na antenie wszyscy mówią o rodzinie, empatii, wartościach, ale za kulisami trwa brutalna korporacyjna walka. Ma to trochę nawiązania do polskich programów śniadaniowych? Ma.
73:00
Monika Richardson w jakimś wywiadzie niedawno powiedziała, że Woronicza A ja bym powiedział, w ogóle telewizja to jest takie miejsce pełne... Ona chyba użyła trzech słów. Smutku, goryczy i łez. I taka jest prawda. Telewizje takie są. Ja to mówię jako człowiek, który telewizji zawdzięcza wszystko. Kocha ją. Jestem totalnie jeszcze do tej pory związany emocjonalnie z brandem TVP. Wiem ile ta praca mi dała, ile jej zawdzięczam. Ale prawda jest też taka, że ten rodzaj emocji, który telewizja generuje, ten rodzaj decyzji, które tam trzeba czasem podejmować, niestety szczególnie w mediach publicznych w Polsce ten tryb, gdzie się ci szefowie zmieniają i opcja polityczna się zmienia, to tak potrafi ludzi łamać, że rzeczywiście jest tam często ta ostra korporacyjna walka.
73:47
Oglądalność uzależnia?
73:51
Jest ważna dla mnie. Wydaje mi się, że była dla mnie bardzo ważna i lubiłem być częścią tej układanki, w której miałem dużą oglądalność.
73:59
Ale kiedy miałeś słową oglądalność, program był dla ciebie słaby?
74:03
Nie zawsze, no wiesz, czasami był program z misją, ważny. Nawet jak nie miał oglądalności, a był wartościowy, to nie, ale wiesz, ja byłem w rozrywce. Ja się zajmowałem rozrywką, czyli mi płacono również za oglądalność.
74:16
Sam powiedziałeś, że jak nie będziesz dowodził, to mogą cię zwolnić, ale dostałeś kiedyś od wydawcy takie polecenie albo temat, nie ruszaj tego tematu? Miałeś kiedyś tak, że chciałeś coś zrobić i powiedzieli ci, tego nie.
74:29
Nie, dlatego że pewnie domyślam się, skoryguj mnie jeśli się mylę, że nawiązujesz do tego do jakiejś cenzury w telewizji publicznej za czasów PiSu. Dokładnie. Była tam cenzura? No więc ja nigdy nie miałem żadnej cenzury. Na przykład jak siedzieliśmy z Marzeną sobie, rozmawialiśmy z gośćmi i wchodziły jakieś sprawy związane z seksem, to bardzo często wydawca mówił, ojoj, tylko ostrożnie, tylko ostrożnie. Ale to nie dlatego, że jest cenzura PiSu, tylko dlatego, że jest program poranny, dzieci mogą oglądać.
74:59
I jak mówię, ja byłem w rozrywce i w lifestylu. Myśmy byli klasycznymi czaso-umilaczami. Więc nawet w to, co robiliśmy, nie wpisywała się żadna kontrowersja, żaden bunt.
75:13
No ale czekaj, po cudzie życia wpisałeś się w politykę.
75:18
Ja nie wiem, czy ja się wpisałem, ale mnie na pewno wpisano.
75:22
Żałujesz? Czy ja żałuję cudu życia? Mhm.
75:26
Jak patrzę na to wszystko, co się wydarzyło w moim życiu później, no to to cudowne zrządzenie było pod bardzo wieloma względami. Natomiast uważam, że było to kompletnie nie wpisane w swój czas. Nawet ostatnio miałem taką sytuację, ktoś mnie zaczepił i mówi ty, ja sobie obejrzałem ten koncert i widziałem tę twoją zapowiedź i ona na mnie kompletnie nie zrobiła wrażenia. Wcale się nie dziwię, że nie zrobiła, bo to nie było nic specjalnego, tylko zapowiedź była wodą na młyn dla ludzi, a to była połowa Polski, którzy nienawidzili Jacka Kurskiego i który cokolwiek by wtedy zrobił lub nie zrobił, miał ciągle ludzi, którzy szukali sposobu, żeby w niego uderzyć.
76:10
No i to było trochę tak. To był żart, to był nieudany w kontekście czasu i dopasowania żart i nic więcej.
76:18
Ale ile masz w swoim życiu takich wypowiedzi, których żałujesz? Bo kiedy ja przeglądałem wywiady, to ty nie powiedziałeś nigdy niczego tak skrajnie, które moglibyśmy interpretować, jak skrajnie głupie. To była jedna, jedyna rzecz, która wyszła w ogóle z całej konwencji Tomka Kamala.
76:33
Nie wiem, jak to ocenić. Ja raczej nie mam głupich wypowiedzi dzięki Bogu i obym nie miał, bo staram się myśleć, co mówię. W ogóle wiesz, bo nie wiem, czy chcemy mówić o tej historii?
76:43
Opowiedz, bo myślę, że dużo ludzi nie wie i nadal do ciebie to przyklejają i dopisują.
76:48
Sytuacja była taka, że Andrea Boccelli przyjechał do Polski, koncert nazywał się Cud Życia, prawda? I zjawił się u mnie producent, który powiedział, że, i to akurat uważam za piękne, że Jacek Kurski namówił swoją żonę, prawie 50-letnią, w dziewiątym miesiącu ciąży, żeby ona przyszła na ten koncert. Bo dla nich to, że oni będą mieli dziecko, on 55 lat, ona prawie 50, no to to jest Cud Życia. No kurczę. No i że on by bardzo chciał, żebym ja ją przywitał i to nienarodzone dziecko.
77:20
Facet w amoku ma różne pomysły, gdy jest zakochany, prawda? Ja mówię, ty, no przecież jak ja ich przywitam, to to będzie Akademia Kuczci jak w Korei Północnej. W ogóle daj spokój.
77:30
Czyli gdzieś tam to miałeś w głowie. Co? Tak, że to może zostać odebrane, jeżeli ktoś tak to był.
77:34
No tak, jakbym normalnie tam witał, to tak. No i on przychodzi ponownie i mówi, ty, no jest duża desperacja. Facet kocha.
77:42
Ale ja to traktuję super poważnie. On mnie tym naprawdę ujął, bo to było coś nieprawdopodobnego, że oni mieli mieć to dziecko w tym wieku. Powiedziałem nie. Po czym przyszedł trzeci raz i po tym trzecim razie zacząłem główkować. Jak jedno z drugim połączyć? To była w ogóle ta cała historia, to jest dla mnie taka wielka lekcja która zawiera się w jednym zdaniu. Jeszcze się taki nie urodził, który by wszystkim dogodził. A ja wtedy trochę chciałem połączyć ogień z wodą. No i wymyśliłem sobie zapowiedź. Wymyśliłem sobie zapowiedź, że koncert ma taką nazwę i że to się pięknie wpisuje w święta wielkiej nocy, ale nie tylko, bo cud życia to ja też widzę tu na sali, a razem z nim rodzice i wymieniłem ich nazwiska.
78:24
Po czym poszły brawa, a ja dodałem, ale takich cudów życia tu na sali, bo tam było 15 kobiet w ciąży. Mówię, ale takich cudów życia to tu jest więcej. Jak one się już urodzą, to państwo im powiedzą, że o nich mówiłem.
78:35
No i były prawa. Tylko, że internet wyciął tę końcówkę i zostało coś, co zinterpretowano jako włażenie, nie powiem gdzie, ówczesnemu prezesowi telewizji. A ja po prostu żartem chciałem załatwić sprawę, żeby wilk był syty i Manchester syty.
78:50
Możemy szczerze.
78:52
Nie udało się. Nie udało się. Zresztą sam Jacek Kurski po jakimś czasie, pamiętam, przyniósł mi słoik śledzi, który sam zrobił. I powiedział, to jest dla pana, bo przykro mi, że tak wyszło. Sam nie przymuszczałem, że tak będzie.
79:08
To jest najlepsze, co dostałeś od Jacka Kurskiego. Nie.
79:16
Nie, ja tylko ci powiem, najwięksi, najzagorzalsi wrogowie Jacka Kurskiego mówią o nim, że największy problem z nim polega na tym, że on jest sympatyczny. I ja to, co Miszczak tutaj mówił, ja potwierdzam. Gdyby on nie wkręcał się tak w politykę, gdyby on postanowił, że będzie dziennikarzem i menadżerem medialnym i skupił się na tym, bez tej propagandy. to on naprawdę był w tym dobry. Znaczy kręcił genialne wyniki. Naprawdę kręcił genialne wyniki. On ma takiego czuja, on ma ten słuch społeczny, o którym też rozmawialiście z Krzyśkiem Stanowskim.
79:52
On jest jedną z kilku tych osób, które naprawdę słyszą. Tylko się chłop uparł, że będzie się angażował w politykę, co kosztuje go dużą cenę, muszę przyznać. Dokładnie.
80:03
No ale jak już rozmawialiśmy o miłości, miałeś szczęście w związkach? Czy ja miałem szczęście w związkach?
80:08
Wiesz, szczęście w związkach to mógłbym powiedzieć, żebym miał, gdybym poznał kogoś i żył z nim przez x dziesiąt lat i miał jak najlepsze małżeństwo. No ale wiele związków mi nie wyszło, musiały się skończyć. No więc nie wiem, czy można tu mówić o szczęściu, czy może o mojej nieumiejętności ich budowania.
80:22
Ale ty chyba nigdy nie miałeś takiej potrzeby budowania takiego bardzo konwencjonalnego związku. w sensie dzieci, rodzina i ślub, no jakoś nie. No tak, ty nawet mówiłeś, że związek Wisławy Szymborskiej i Kornela Filipowicza ci się bardzo podobał. No bo to urocze było, listy do siebie pisali. Dokładnie, nie mieszkali razem. Nie mieszkali razem, chociaż pewnie pomieszkiwali. Ja tam wiem jak to jest i to jest bardzo fajne. Masz dwie ścioteczki, jedną tu, drugą tam i raz jesteśmy tu, raz jesteśmy tam. To super działa. No ale nigdy nie marzyłeś o takim klasycznym modelu związku.
80:54
No jakoś tak.
80:56
Ale próbowałeś? Miałeś takie ambicje, że pomyślałeś sobie, a spróbuję to. Może to jest bardziej dla mnie niż mi się wydaje. Próbowałem i mi nie wyszło. Bo ja nawiązuję do tego, bo słuchajcie tej historii, bo ona jest niewiarygodna. Robert Bernatowicz powiedział, że to jest jedyna w swoim rodzaju i nigdy takiej wcześniej nie słyszał. Że w 2006 roku spontanicznie postanowiłeś się oświadczyć. Pierścionek kupiłeś pod wpływem impulsu, mijając rano sklep jubilerski. Do zaręczyn doszło w krakowskim hotelu podróżą, gdzie około południa obudziłeś swoją partnerkę i zapytałeś się, czy za ciebie wyjdzie.
81:29
Fajne życie mieliśmy, do południa spaliśmy. Co myśmy robili dzień wcześniej?
81:32
Ty, ale poczekaj, co w tym wszystkim robi Robert Bernatowicz?
81:38
On jest od UFO, a nie od oświadczy. Ale on zawsze mówi, to jest niewiarygodna historia.
81:42
Okej, rozumiem.
81:43
Nigdy tego nie mówiłem. A co jest ciekawe, ja przypomniałem tą historię Tomkowi jeszcze, jak byliśmy na kolicach. Tomkowi nie pamiętam.
81:50
Ja cię strasznie za to przepraszam, że tutaj staję w poprzek twoim researcherskim peregrynacjom, ale nie pamiętam tego. Ale jeśli tak było, to całkiem ładne.
82:00
Ty mi powiedziałeś jeszcze w garderobie, że ty masz tak, że te złe wspomnienia wypierasz. Nie wypieram.
82:11
Złych wspomnień nie wypieram. Nie pamiętasz. Złe wspomnienia ulatują, a może to nie jest jako złe zakwalifikowane, tylko pomyłka.
82:19
Okej, to twoje słowa. Nie miałem żadnych wątpliwości proszącej o rękę. Kiedyś wydawało mi się, że żeniąc się zrobiłbym w swojej wybrance wielką krzywdę. Jaką krzywdę potworzył?
82:31
Nie mam pojęcia. Boże, jakie człowiek głupoty opowiada. Ja przepraszam bardzo wszystkich, że ja teraz jak Donald Trump się zachowuję, a on lubi robić tak, że mówiłem? No może mówiłem.
82:42
To trochę tak wygląda. Ale wybacz, bo nie pamiętam tego. Wiem tylko jedno, że związek z Katarzyną Niezgodą nauczył mnie tego, żeby już nigdy więcej nie zajmować się swoją prywatnością w taki sposób, który miałby dostarczyć pożywki w prasie kolorowej, to nic dobrego nie przynosi. Nic dobrego nie przynosi. To była bardzo bolesna lekcja, myślę, że dla niej bardziej bolesna niż dla mnie i już nigdy nie zamierzam tego powtarzać.
83:10
No ale pogadajmy o czymś na serio. Pamiętasz pierwszy moment? Okej.
83:15
No i widzisz. Że to niby taki bełkot teraz był. Bełkot musisz już pamiętać.
83:21
Pamiętasz pierwszy moment, w którym zaczęto w mediach spekulować, że jesteś gejem? Miały być poważne rzeczy.
83:30
Miały być poważne rzeczy.
83:32
29 grudnia 2007, dziennik. Robert Mazurek, poważny dziennikarz. Jak czytałem, pół Warszawy huczało, że jest pan gejem. Nie da się obok przesiłów takich rzeczy.
83:42
A co ja tam odpowiedziałem na to? Zaprzeczałeś. Ale co miałem zrobić? No tak jest prawda. Damy to do zapowiedzi. Nie, wiesz co? Jeszcze raz, bo ja już tak strasznie nie chcę o tym rozmawiać. Gdzieś z jakiegoś powodu ktoś przypiął mi łatkę. Ja mam swoją teorię na ten temat, ale nie chcę jej rozgłaszać. Nie, nie, nie. Bo ten człowiek, nawet jeśli nie mam o nim dobrego zdania, ale nie zasłużył sobie na to, żebym to teraz przywoływał, bo to za czyjąś sprawą z branży mediowej ta łatka gdzieś mi została moim zdaniem przypięta.
84:14
Natomiast Nie. Myślę, że po pierwsze nie jestem i myślę, że moje postępowanie przez wiele lat, to jak żyłem, ludziom się w jakiś kanon nie wpisywało, a do tego wszystkiego jeszcze siup, jakaś tam plotka rozpuszczona, no i recepta była gotowa. Przy tym ja jeszcze zawsze otwarcie mówiłem, że gdybym był gejem, byłbym z tego dumny. Nie robiłbym z tego tajemnicy, tylko dążyłbym do jakiejś normalności. w postrzeganiu tego wszystkiego. Mało tego, przecież pracuje w pisowskim kanale, czyli w kanale zero, prawda?
84:45
U pisiora Stanowskiego, wiadomo, nie? Jezus, jak ta rolka pójdzie. A do tego wszystkiego... A do tego wszystkiego... A do tego wszystkiego oficjalnie od lat powtarzam, że bardzo bym chciał, żeby osoby homoseksualne mogły brać w Polsce ze sobą ślub i nie mam nic przeciwko adopcji dzieci przez osoby homoseksualne.
85:08
Jako pisowiec z pisowskiego kanału. Zostało mi zapytać, nawet ci z Ukrainy? Nie wiem, co ci mam na to odpowiedzieć, ale dla mnie w tych sprawach nie ma nawet.
85:21
No dobra, ale pogadajmy o tym serio tak naprawdę, bo jednak to jest tak, że media plotkarskie mają swoje życie w prawdziwym życiu. Mówiłem ci o mojej historii i rozmowie ze Zbigniewem Stonogą, który był oskarżony, miał zarzuty pedagogickie, sprawy wycofano, ta sprawa tak naprawdę nigdy nie powinna istnieć, ale jednak wracasz do domu, spotykasz się z jakąś kobietą, która ma dziecko, on to dziecko przytula i pomimo tego, że wiesz, Że to nie powinno być miejsca, jednak pojawiają się w twojej głowie myśli. Ty kiedyś naprawdę musiałeś się tłumaczyć z tego, co pisały w mediach w twoich związkach?
85:52
Że kiedykolwiek, którakolwiek partnerka chciała z tobą w tym pogadać, bo przeczytała to w internecie?
85:59
Nie przypominam sobie takiej sprawy, dlatego że wszyscy ludzie, którzy byli ze mną blisko i mnie znali, wiedzieli, że to jest kompletnie absurdalne. Aczkolwiek jedna moja dziewczyna kiedyś powiedziała, że była świadkiem w metrze rozmowy takich dwóch, z których jeden drugiemu wmawiał, jak ognisty miał ze mną romans i dyskutowali na temat różnych rzeczy, których publicznie się nie pokazuje u mnie.
86:23
I jak ona się wtedy czuła? Mówi, no dobrze się bawiłam. A ona wtedy była ze mną w relacji.
86:28
Rozumiem. Gorzej jakby, wiesz, te doświadczenia były spójne z tym, co ona też znała. Słuchaj, powiedziała mi, że była z tej rozmowy całkiem zadowolona. Okej. Ale teraz pół żartem, pół serio. Często podrywają cię faceci?
86:44
Ty, ja mam 55 lat. A to też jesteś poza grą? Nie, ale nie wiem, czy ja jestem obiektem do tego, żeby mnie faceci podrywali, no.
86:52
A dlaczego? No bo wydaje mi się, że... Ty przed chwilą byłeś za równouprawnieniem, a kobiety mogą cię podrywać? Ten kanał Zero Jednak widzę, że jest w serduszku. Widzisz?
87:01
Widzisz? Ja nawet tego nie zauważyłem. Ja nawet tego nie zauważyłem. Ale w gabinecie u psychologa Dawida rzeczy wychodzą na tych miastajach. Dokładnie. Nie, nie podrywa... Przepraszam, bo ja bym chciał, żebym o tym poopowiadał. Moje życie kompletnie inaczej wygląda. Mnie nie podrywają żadni faceci, ani żadne kobiety.
87:18
Nie wysyła żadnych wiadomości na Instagramie?
87:21
Nie, nie. Do mnie piszą ludzie w zupełnie innych sprawach. Dawid, ja napisałem cztery książki na temat międzyludzkiej komunikacji.
87:29
Nie chcą się z tobą dogadać?
87:31
Nie, nie chcą. Udzielam, wiesz, daję wykłady na ten temat. Mam swoje social media, które są edukacyjne. Ja robię w edukacji. To nie jest sexy dla takich ludzi moim zdaniem. Wlagejów edukacja nie jest sexy. Mam przynajmniej tytuł.
87:46
Nie, dla podrywających mnie facetów. Może tak. Pamiętaj, że wśród podrywających facetów innych facetów są też nie tylko geje.
87:55
Okej?
87:57
Ale wracając do sprawy. Ja się zajmuję zupełnie innymi rzeczami, chłopie. I mam zupełnie inny świat w tych social mediach zbudowany. Więc takie sprawy to już jest przeszłość.
88:08
Kiedyś napisałeś list do Pudelka, więc zacytuję. A to byłem w szoku, jak mi o tym przypomniałeś, gdy spotkaliśmy się dzisiaj przed spotkaniem z Państwem.
88:15
Jestem... Jezus Maria.
88:18
Przed kilka laty na waszych łamach portalu, niczym profesjonalna agencja PR-owa, mój wizerunek przedstawiliście jako oszusta i wyrodnego syna własnej mamy. Podobne doświadczenie. Konsekwentnie sugerując czytelnikom, że jestem gejem, dobrze wiecie, że nie jestem gejem. Wiecie też, że od lat żyję w szczęśliwym związku z kobietą. Nie wiecie natomiast, że gdybym był gejem, to byłbym z tego dumny. To prawda. Widzisz, coś się zgadza z tą dzisiejszą rozmową. Nie kryłbym się z tym i zapewne walczyłbym o prawa gejów. Co cię skłoniło do tego, żeby to napisać?
88:48
Nie wiem, ale coś musieli obrzydliwego zrobić. Domyślam się, że mogło być to związane z jakimiś publikacjami zdjęć. Bo moja ówczesna partnerka, z którą wtedy byłem, doświadczała od nich nękania. Regularnego nękania. Bo chodzi o to, że każdego człowieka da się sfotografować w sposób, który urąga jego godności. Nawet jeśli wygląda zupełnie normalnie. Czy jest szczupły, czy jest mniej szczupły. Można tak poustawiać kadry, zrobić takie ujęcia, żeby go upodlić tymi zdjęciami. I oni ją sobie wzięli na cel i próbowali, zresztą niestety mam wrażenie, bo coś mi wpadło niedawno w oko, robią to do tej pory, żeby właśnie w ten sposób robić sobie klikalność.
89:25
Rzecz obrzydliwa i podejrzewam na tyle mnie musiała dotknąć, że popełniłem takie...
89:31
No ale chyba dotknęło cię również to, że zostałeś oskarżony o zaniedbywanie matki, która rzekomo żyła w biedzie, podczas gdy ty byłeś bogaty. No było to trudne, trzeba przyznać. To są moje doświadczenia z przyszłości. To nie tak, że ta kariera była usłana różami. Ja kiedy zapowiadałem ciebie, powiedziałem, że wszyscy cię znają, ale kiedy myślę, że poznaje cię Tomasza Kamela dzisiaj, to okazuje się, że to nie jest człowiek elit z wielkiej miejscowości, który miał drogę usłaną różami.
89:59
No ale też nie będę tutaj marudził. Trzeba robić swoje i tyle. Taki jest koszt tej pracy i te konsekwencje poniosłem. Tych nikomu nie życzę. Niemniej zawsze myślę sobie, że cała masa przywilejów, które spotykają mnie i spotkały przez całe życie, to jest coś, na czym warto się koncentrować. A tamte trudne doświadczenia, no cóż, były. Ale myślisz, że da się przejść karierę bez tych doświadczeń? Myślę, że jeśli komuś się to udaje, to jest wielkim szczęściarzem. Tylko jak to kiedyś ktoś powiedział, co chatka to zagadka. Każdy ma jakieś swoje trudne przejścia.
90:31
Każdy coś skrywa, każdy musi się z czymś zmagać. Kwestia tylko tego, jak sobie skutecznie z tym poradzi. To są te koszty.
90:39
Kiedyś jeden z dziennikarzy zasugerował ci, byś wysłał książkę do niektórych redakcji, właśnie książkę Dogadajmy się. Odpowiedziałeś, są takie redakcje, z którymi kontakt nie ma sensu.
90:47
Tak, to prawda. I to są redakcje tabloidów. Ja na przykład nie utrzymuję kontaktu i tu moglibyśmy wymieniać tą redakcję na F, tą redakcję na S. Od wielu, wielu lat i to już chyba idzie wnaście, gdzie nie rozmawiam z tymi ludźmi, nie pozuję im do zdjęć, nie mam z nimi żadnego kontaktu, bo mi to do niczego nie potrzebne.
91:04
A kiedy to odciąłeś?
91:06
Pamiętasz?
91:07
To było tak, że ja bardzo mocno śledziłem to, co pisze się na mój temat. Byłem zagłębiony w świat tabloidów, żeby kontrolować, czy mi nie chcą zrobić krzywdy. I przyszedł taki moment, gdy zdałem sobie sprawę, że mnie to nie tylko psychicznie, ale fizycznie obciąża.
91:22
Że ja się fizycznie źle czuję.
91:24
I podjąłem decyzję, że po pierwsze się od tego odcinam, nie śledzę. Mam kancelarię adwokacką, która się tym zajmie, gdy będzie potrzeba. Dużą, porządną firmę, która wie, co robi.
91:36
I przestałem. I wtedy przyszło takie olśnienie, bo bardzo szybko, kiedy się zdystansowałem, ja się zacząłem dobrze czuć. Miałem świeżą głowę, mnie nic nie bolało. Byłem zupełnie innym człowiekiem i postanowiłem, że ja z tym światem nie chcę mieć nic do czynienia. Szczególnie, że zobaczyłem, że życie bez niego całkiem dobrze i fajnie się toczy. I ja nie muszę tam zaglądać i patrzeć na to całe szambo, bo mi ono po nic nie jest potrzebne.
92:01
Dalej w tej samej wypowiedzi mówisz, są ludzie, którzy utwierdzają mnie w przekonaniu, że w ich przypadku dogadać się oznacza nie mieć z nimi kontaktu.
92:09
Tak, tak. To jest tak samo jak z przyjaźniami. Czasami przyjaźnie mają określony termin przydatności do bycia.
92:16
Ale czekaj, do tych ludzi należy dzisiaj Kuba Wojewódzki?
92:18
Tylko, że brak kontaktu ze mną w przypadku tego dżentelmena to jest jego wybór, a nie mój. Ale pewnie tak. A jak zaczęła się ta wasza przyjaźń? Nie wiem, nie pamiętam, tak jakoś normalnie. Pamiętam, że wiele lat temu było bardzo dużo różnych imprez, telewizja polska z TVN-em grała w piłkę. To nie było takiego rozdarcia jak teraz. Ludzie się miksowali, spotykali na różnego rodzaju imprezach, było ich dużo i podejrzewam, że gdzieś, jakby to powiedzieć, na mieście. Ale ty patrzyłeś na niego, nie wiem, jak na starszego brata?
92:50
Ja patrzyłem na niego jak na super inteligentnego, fajnego gościa, który jest taką gwiazdą podwórka, z którym każdy chce się kolegować.
92:58
Ale nigdy nie rywalizowaliście ze sobą, patrząc na to, co robiliście?
93:01
Nie, ja robiłem swoje, on robił swoje. Ja zawsze miałem świadomość, że on jest w zupełnie innym świecie niż ja. Ja byłem prezenterem, prowadziłem imprezy, ja byłem osobą, która była zarządzającym, a on był w centrum uwagi i świetnie się w tym donajdował. Myśmy robili różne rzeczy. Ażkolwiek bardzo sobie cenię i świetnie wspominam taki moment, kiedy pomagał mi pisać teksty na Opole. Spotkaliśmy się u niego w domu i usiedliśmy i zaczęliśmy wymyślać teksty. I to były takie naprawdę jego teksty okraszone moim sposobem narracji.
93:32
On mnie tak przełamał do takiej odwagi, którą miał naturalnie, a ja jako człowiek z publicznych mediów raczej tak... Z dystansem i delikatnie. No ale dobra. I pamiętam, rozmawiam z jakimś artystą na backstage'u i mam te pomysły w głowie i rzucam te pytania, czasami niektóre zapowiedzi i ten ktoś zatrzymał mnie i mówi, ty, co się dzieje? Ty jesteś jakiś inny. Nie no, podoba mi się, ale ty jesteś inny. No i to było po tym właśnie.
93:59
Więc ja tam raczej... Myśmy nie rywalizowali. Ja miałem z nim świetny czas po prostu. A jeszcze do tego dodatkową atrakcją było to, że podsunął mi jakiś pomysł, żeby o pole lepiej poprowadzić.
94:10
Ale kiedy inni przestali odbierać od ciebie telefony, on jednak cały czas odbierał? On był z tobą w tych trudnych momentach? I dzwonił. Tak. Czyli był kimś, który... Mogłeś mieć w nim oparcie. Tak. I miałem bardzo. Miałem super. A kiedyś cię uratował zawodowo?
94:27
Bo zastanawiałem się jednak, jak umacki sięgają daleko.
94:30
Tylko w teatrze przegrał. Ciężko mi mówić o tym, że mnie uratował zawodowo, bo mam raczej dowody z drugiej strony kija, że mi zawodowo poszkodził. Zresztą sam powiedział na antenie TVN-u, że jak tam przyjdę, to on odchodzi. A miałeś propozycję, żeby tam przejść? Pomidor?
94:59
No biorę. To co, jaką miałeś propozycję? Miałem propozycję, żeby przejść do Kanału Zero i to była wspaniała propozycja i ja bardzo lubię tam być.
95:10
Ale chyba nie miałeś żadnej innej poza nią. Nie, nie miałem. Tak możemy ustalić, tak. Rzeczywiście, bo gdy namawiano mnie intensywnie, żeby rozwiązać aktualny mój kontrakt, ostatni kontrakt z Telewizją Polską w śmieszny sposób, bo trzeba przyznać, mnie namawiano, to bardzo szybko pojawił się Krzysztof robiąc propozycję. Ja z przyjemnością ją przyjąłem, ale ponieważ miałem klauzulę w moim kontrakcie, musiałem parę miesięcy poczekać, żeby móc do niego przyjść i w tym czasie rzeczywiście żadnych dużych propozycji z Majorsów czy dużych stacji nie było.
95:41
No ale to jeszcze wróćmy do tego Kuby, bo ten wątek jest dla mnie ciekawy. Pamiętasz waszą ostatnią normalną rozmowę? Bo z tego co ty przedstawiałeś to po prostu on nagle przepadł. Nagle go nie było w swoim życiu.
95:51
Pewnie każdy na sali zna takie sytuacje, gdzie masz z kimś kontakt i nagle ten kontakt się luzuje i nagle już to umówmy się jutro, a przepraszam muszę odwołać, a to kiedy, a później a znowu muszę odwołać. I tak się rozłażą ludziom te znajomości. To było po prostu tak. A później jeszcze doszła praca w TVP plus to, że ja tam byłem również w tych najbardziej mrocznych czasach propagandowych. Ja mam taką teorię dotyczącą przypuszczanych na mnie ataków przez Kubę Wojewódzkiego.
96:23
To, że on konsa, że czasami gdzieś tam się odzywa. Otóż za czasów PiSu w telewizji polskiej został przygotowany dokumentalny film Sylwestra Latkowskiego o Zatoce Sztuki. O trójmiejskim lokalu, w którym działy się bardzo rzekomo poważne nadużycia związane choćby z seksualnym wykorzystywaniem nieletnich. W tym materiale znalazł się Kuba Wojewódzki z sugestią, jakoby on był częścią tej układanki. I ja myślę, że on że on ma o to wielki żal, bo to jest wielka niesprawiedliwość i ten żal przekłada się również na ludzi, którzy chociaż bezpośrednio nie mieli z tym nic wspólnego, to byli w tym całym tyglu, w którym to wszystko powstało.
97:06
A ja byłem. Nie zareagowałem, bo myśmy nie mieli wtedy kontaktu. Publicznie nie wypowiadałem się na ten temat, bo nawet nie miałem legitymacji do tego, ale myślę sobie, że on może mieć żal. Natomiast chcę powiedzieć jedno, że chociaż nigdy o tym nie mówiłem, to uważam, że wkręcanie go w to było...
97:26
I że to jest wielka niesprawiedliwość i podłość, efekciarstwo i robienie sobie klikbajtów. Bo bez względu na to, jak on mnie atakował, czy jakby mnie chciał w przyszłości atakować, to w życiu nie zaśpiewam w chórze, który będzie sugerował, że on miał z tym coś wspólnego.
97:42
Znałem go wtedy i na tyle, na ile go znałem, mogę powiedzieć, że tu jest Wojewódzki, a tu jest drugi Koniecki, a tamta historia. I to było dla niego moim zdaniem jakimś ciosem wielkim. I być może ludzie, którzy byli w tamtym czasie, w tamtym uniwersum, gdzie to mu się stało, są u niego nacenzurowanym.
97:58
Okej, ale mówisz mi, że Kuba Wojewódzki jest jak przygłupia celebrytka, bo jednak ty nie miałeś z tym nic wspólnego. Są ludzie, którzy nie przyjdą do mnie nigdy do podcastu, bo ktoś kiedyś u mnie powiedział coś o nich.
98:10
Ja nie wiem, czy Kuba jest jak przygłupia celebrytka. To jest moja hipoteza. Moją hipotezą jest, że on może mieć żal o to, że byłem gdzieś w tym świecie, w którym działy się takie rzeczy. Ale wiesz, że to jest głupie.
98:22
No bo ty też nie masz wpływu na to, co jest w TVN-ie. I gdyby był o tobie materiał, a pewnie był, kiedy wszystko działo się z Kasią, to ty jakbyś się na niego obraził, to też byłoby to głupie. Słuchaj, ale mam komfort, że nie muszę tego oceniać. Okej, ale pomyślałem sobie, kończę ten wątek już tym. Na sali jest Cyprian, u którego byłeś w podcaście i zastanawiam się... Jezu, jest? Jest, jest, jest. Jest największy.
98:44
Nie wiem, gdzie siedzisz, wielko ludzie, ale cię pozdrawiam.
98:47
Ale wiesz, myślę sobie, że gdybyśmy przeczytali na jakimś portalu plotkarskim, albo by spekulowano, że jesteśmy parą... Ja i ty? Ja i Cyprian. A, ty i Cyprian. To byśmy trochę byli zaskoczeni. Jak ty i Kuba Wojewódzki reagowaliście na plotki, że jesteście parą? A żartowaliście sobie z tego? Ja nie pamiętam, żeby takie plotki były w czasie, kiedy my trzymaliśmy sztamę. Te plotki się pojawiły jeszcze później?
99:11
Odnoszę wrażenie, że tak. Pamiętam, że skądinąd niesłychanie bystry i inteligentny człowiek, za jakiego mam Michała Piruga, on coś zasugerował medialnie, że jakobyśmy my mieli mieć ze sobą tego typu relacje.
99:27
Proszę państwa, jeżeli coś jest durne, to ta historia jest durna do sześcianu. Ja nie wiem, sobie tego nie umiem wyobrazić i nie wiem skąd to się wzięło.
99:35
No dobrze, to kończąc wątek Kuby Wojewódzkiego. Zmieniła się władza, zostałeś zwolniony. Uczciwie. Zaskoczyło cię to?
99:41
Brałem pod uwagę, że tak się może stać. Bo jestem przekonany, że zostałem zwolniony za cud życia.
99:50
Ale czekaj, bo może wszystkich z tego pytania na śniadanie pognali za cud życie.
99:53
A nie, myślę, że pytanie za śniadanie to zostało pognane przez głupotę kobiety, która to zrobiła. Myślę, że ci nowi szefowie, którym tam paliło się z każdej strony, bo dokonali jakiejś naprawdę nocy długich noży, powierzyli bardzo, bardzo nieodpowiedniej osobie nadzór nad tym programem, gdzieś nie upilnowali, A ta po prostu jak małpa z brzytwą rzuciła się na tą redakcję i ją po prostu zniszczyła. Bez sensu zniszczyła. Robiąc to w taki sposób, który jest niegodziwy i który póki ona tych win kiedyś gdzieś nie odkupi, to nie będzie rozgrzeszona, przynajmniej przeze mnie.
100:33
Ale gdybyś ty był szefem i byś wybierał kadrę, Są ludzie, których byś tam zwolnił, czy jednak całą ekipę pytania na śniadanie byś zostawił po prostu, bo to działało? Oczywiście, żebym zostawił, bo to działało.
100:42
To była super, no, liwiona, fajna machina, która była wolna od wszelkiej polityki i która naprawdę deptała po piętach TVN-owi, nieraz, nie dwa wygrywając.
100:53
Gdybym ja miał oceniać to z punktu widzenia menadżerskiego, nie jestem menadżerem, ale to było działanie na szkodę spółki.
101:00
Zdecydowanie. Mam pytania tutaj od publiczności. Jest takie, czy za czasów w telewizji publicznej kumplowałeś się z Krzysztofem Ibiszem, czy raczej konkurowaliście?
101:08
Kumplowałem się, zawsze się kumplowałem z Krzyśkiem Ibiszem. Natomiast w Polsacie się kumplowałem, bo Krzysztof Ibisz jest fenomenem na jakąś nieopisanie wielką skalę. On ma w DNA wszyte, żeby być przyjaznym człowiekiem. Wszystkim, wszystkiemu. Taką dziecięcą dobroć. I pamiętam, jak przyszedłem do TVN-u, no to jednym z tych, którzy najserdeczniejsi byli w stosunku do TVN-u, nie, do Polsatu. Jednym z najserdeczniejszych ludzi tam był Krzysiek, który ze mną prowadził różne rzeczy, który tam mnie wspierał, gdzieś mi coś opowiadał, tu mnie gdzieś przedstawił, tam zaprowadził.
101:46
On jest naprawdę w porządku. Tak naturalnie. On by się musiał bardzo postarać, żeby nie być w porządku. Nie wiem, czy on w ogóle potrafi.
101:53
Ale pomyślałem sobie też o tym, że... Bo ty pierwszy raz od 20 lat nie pracowałeś w Sylwestra. To też zupełnie ciekawe i nowe odczucie, bo powiedziałeś, że przez dwie dekady wierzyłem, że jak się nie pracuje w Sylwestra, to rok się obrazi. Tak.
102:07
A tutaj, proszę pana, kompletnie odwrotnie. Człowiek nie wie w co ręce włożyć, za co bardzo dziękuję, uniwersum.
102:13
Ale czekaj, opowiedzmy trochę jak wygląda dzisiaj twoje życie zawodowe. Jest kanał Zero. Co w nim właściwie robisz? Co chcesz robić? Jakie masz plany na to? Jak chcesz to dalej rozwijać?
102:22
Wiesz co jest najfajniejsze w moim życiu w kanale Zero? Mogę robić co chcę i wypróbować co chcę. Krzysztof Stanowski przychodzi i mówi, Tomek, jak Cię coś wkurza, to proszę Cię nagraj o tym materiał. Jak Ci się coś nie podoba, jak ktoś Cię denerwuje, jak jesteś przeciwko czemuś, jak chciałbyś coś napiętnować, to nagraj.
102:36
No to chyba takiego odcinka jeszcze z Tobą nie widziałem.
102:39
No bo ja nie jestem z tych piętnujących. Ja wiesz, robię tam tak zwane niezłe wiadomości. W tym całym zalewie negatywnych newsów próbuję udowodnić, że słynne angielskie good news is no news to nieprawda. Że dobre wiadomości też mogą być dobre. Oczywiście trzeba o to walczyć. Oczywiście zasięgowo nie jest to tak, jakbym sobie tego życzył od razu, ale warto iść w tę stronę. Ale chyba też nie widziałem ostatnio, żebyś prowadził godzinę zero. To prawda. Dlaczego? Dlatego, że tak wyszło. Godziny zero szły w innym kierunku, zajmowały się innymi rzeczami, a ja też nie miałem pomysłu na to, nie miałem inne rzeczy do zrobienia, może tak.
103:16
To prosiłbym teraz, żebyśmy dali światło na widownię i państwo będą mogli zadawać pytania, a ja zadawam kolejne moje. Gdybyś dzisiaj miał 25 lat, próbowałbyś dostać się do telewizji, czy jednak chciałbyś być w internecie?
103:29
Wiedząc, ale świat miałby wyglądać tak jak teraz. Dzisiaj masz 25 lat.
103:33
Walczyłbym w internecie. Z dobrymi wiadomościami?
103:37
Nie wiem. Gdybym miał 25 lat, to pewnie miałbym jakieś pomysły, jak typowy 25-latek.
103:41
A dzisiaj już nie masz pomysłów.
103:43
Nie, dzisiaj mam pomysły jak człowiek, który się uczy od 25-latków, żeby w tym internecie być i to bardzo się uczy.
103:49
Dobrze, ma ktoś z Państwa pytania? Poprosiłbym rękę do góry i panie podejdą z mikrofonami.
103:54
Filip Lewandowski, chyba mnie słychać. Skąd pomysł na kontynuację programu Cela Numer, kapitalnego programu Tomasza Kamela interesują takie życiorysy?
104:04
Wie pan co, ja mam życie, które jest życiem człowieka absolutnie uprzywilejowanego. Mam wielkie szczęście i fascynuje mnie, Odkrywanie historii tych, którzy tego przywileju nie mieli. Jakie decyzje życiowe wpływały na nich. Poza tym chciałbym też w tej O snowie takiego programu, z taką kamizelką króloodporną, jakim taki program jest, wejść w ten świat i go poznać. Nie wiem, może jest we mnie coś, co chciałoby docenić moje życie jeszcze bardziej poprzez doświadczenie tego kontrastu.
104:37
Ale pamiętam, że byłem wielkim fanem tego, jak Edward Miszczak to robił i tych historii, które on pokazywał. I pomyślałem sobie, no po prostu ciągnie mnie w tym kierunku. Tak jak Państwu powiedziałem, myślę, że to po prostu chodzi o to, żeby być może też oprócz opowiedzenia historii tych ludzi, które fascynują, doświadczyć przywileju tego, jak wygląda moje życie.
105:02
Proszę, jeszcze pan miał pytania od razu z brzegu.
105:05
Witam serdecznie, Łukasz Wiłkowski. Chciałem się zapytać, jaki był materiał, do którego się pan mocno przygotował, a w ogóle nie odbił się dużym echem, a który był tak jakby zrobiony od niechcenia, a poszedł viralowo?
105:24
Bardzo dobry przykład tego, o czym Pan mówi, to jest materiał na temat tego, dlaczego ludzie kłócą się na wakacjach. Zrobiłem felieton na ten temat, poparty całkiem niezłym researchem. I myślałem, że może on jakoś coś wniesie, prawda? On tam aktualnie wykręca 20 tysięcy w porównaniu, gdy po sąsiedzku inny materiał 220 tysięcy.
105:44
Więc myślałem, że to chwyci, bo wakacje i ci ludzie naprawdę się kłócą z różnych przyczyn. Do tego jeszcze tam dorzuciłem kilka psychologiom popartych sposobów, jak te kłótnie zniwelować, żeby ich praktycznie nie było. Myślę sobie, a będziesz tos.
106:00
No nie. Natomiast...
106:03
Dość łatwo poszło mi, znowu nawiązanie do bohatera naszej rozmowy przed chwilą, dość łatwo poszło mi opracowanie, taka analiza erystyczna. Ja się tym dość mocno zajmuję, czyli na czym polegają metody tych sztuczek, jak się zagina rozmówcę. Zrobiłem ją po rozmowie Krzysztofa Stanowskiego z Kubą Wojewódzkim. Łatwo, szybko mi to poszło, a materiał wykręcił milion sto tysięcy.
106:30
No nie ma reguł.
106:32
Dobrze, czy ktoś jeszcze ma pytania?
106:34
Panie Tomaszu, to ja mam pytanie odnośnie zmian ogólnie i nowych mediów. Zmieniał Pan środowiska pracy? Trafił Pan na YouTube? Czy Pana cieszy kwestia tego, że YouTube staje się bardziej telewizyjny? I czy miał Pan okazję być w tym YouTube, jakby w tych nowych mediach, jakby tranzystować między rodzajami mediów tak, żeby się zaskoczyć? I ewentualnie jak Pan widzi też ten rozwój mediów teraz i ponad to, co teraz mamy u siebie?
107:02
Nagie fakty są takie, że wbrew wszelkiemu zdrowemu rozsądkowi wykopano mnie z telewizji polskiej, szkodząc sobie i myślałem, że mi. Po czym YouTube otworzył swoje przyjazne ramiona i przygarnął mnie zapraszając do kanału Zero, więc ja jestem super zadowolony.
107:20
Bo to jest wspaniała przygoda. Ja pamiętam, jak przyszedłem do kanału Zero, tam była taka impreza z okazji chyba pół roku działalności. Pomyślałem sobie, jak to zobaczyłem. Wszystko jest streamowane. Niektórzy już są w dobrych humorach. Inni wykrzykują hasła, które nigdy by nie przeszły w telewizji.
107:38
To jest za małpi gaj. Trzeba stąd uciekać. Po czym mówię, zaraz, chwila stary, zaraz, przyjrzyj się temu. Ty, tu coś jest na rzeczy. Więc jak mnie to porwało, to zobaczyłem, że to jest zupełnie inna, nieskostniała, świeża, totalnie napędzana pasją historia, I to było cudowne odkrycie, które mnie do tej pory ani razu nie zawiodło. To jest wspaniały świat. Natomiast jest to moje drugie podejście do YouTube'a, bo ja kiedyś już otworzyłem swój kanał o nazwie Camel Channel. Tam wrzucałem filmy związane z komunikacją i wystąpieniami publicznymi.
108:10
I on wychował nawet z trzy pokolenia studentów w kwestii jak się zachowywać, gdy trzeba egzaminy zdawać i ludzi, którzy muszą robić prezentacje. Ale to zarzuciłem i powiem szczerze dlaczego. Bo życie okazało się tak łatwe w telewizji, że mi zabrakło na, przez wielość różnych zajęć, zabrakło mi czasu i przestrzeni, żeby ten kanał robić. Natomiast ten powrót do YouTube'a sobie bardzo chwalę, odpowiadając na pytanie i to jest świetny świat, który bardzo sobie cenię, choć niełatwy.
108:36
No ty byłeś YouTuberiem 12 lat temu.
108:38
Wtedy zacząłem, tak. Dokładnie, więc to kawałek, kawałek czasu temu. Czy jeszcze ktoś? Proszę. Mikrofon już trafił.
108:48
Dzień dobry. Krótka piłka. Kto lepiej płaci? TVP czy Stanowski?
108:54
Ale wiesz co, ruszmy ten wątek. Powiedzieliśmy trochę o tym na zapleczu, że kontrakty gwiazdorskie jednak przy tym, co zarabia się na YouTubie, nie są już tak gwiazdorskie jak kiedyś.
109:04
To prawda.
109:05
Natomiast tak, Stanowski płaci znakomicie.
109:09
Mówię to zupełnie szczerze, natomiast ode mnie zależy ile to będzie, bo Stanowski ceni sobie pracowitość. Ale byłbym ostatnim głupim, gdybym narzekał na zarobki w kanale Zero.
109:20
Ale jako dziennikarz w telewizji publicznej zarabiałeś więcej niż 60 tysięcy miesięcznie?
109:30
Wiesz na czym polega problem? Nie mam pojęcia. Problem polega na tym, że mówienie o takich kwotach nie jest do końca fair, jeśli wiesz, że mogą tego słuchać ludzie, którzy cieszą się ze swojej wysokiej pensji rzędu na przykład 10 tysięcy złotych. Bo to jest wysoka pensja w Polsce.
109:49
A nie mała w każdym razie.
109:51
I teraz co, ja mam tu epatować swoimi zarokami?
109:53
Ale ja nie mówię, że bym się epatował, tylko zadałem tutaj tak i koniec. A, to przepraszam. Pomidor. Proszę. Była jeszcze jakaś osoba, która bym chciała zadać pytanie.
110:01
Chciałam nawiązać również do tego programu cela, bo powiedział Pan, że to Pana marzenie. Pan Stanowski daje Panu pełne możliwości, może Pan nagrywać co i kiedy Pan chce i trochę chciałam Pana zmotywować, bo osobiście uważam, że nie potrzebuje Pan Edwarda Miszczaka i dlaczego Pan tego nie zrobi na kanale Zero?
110:21
bardzo słuszna uwaga. Ja też uważam, że nie potrzebuję Edwarda Miszczaka, ale w świecie idealnym Tomasza Kamela, w którym wszyscy się lubią i się ze sobą kolegują i wspierają, to biorąc pod uwagę jego bagaż doświadczeń byłby fantastycznym wsparciem, ale to jest tylko teoria. Natomiast rzeczywiście może zdarzyć się tak, że gotowy na każdy szalony projekt szef Kanał Zero powie rób, tak jak już nieraz powiedział, a Tomasz Kamel będzie musiał wziąć przedłużenie pleców szanowne w trok i się wziąć do roboty.
110:50
Powiedz, jak ty zabłądziłeś do Peru i zainteresowałeś się tematami psychodelików czy ajahuaski?
110:57
National Geographic był w domu włączony.
110:59
I pamiętam, że szedłem przez duży pokój i zapatrzyłem się na program, który właśnie Ayoasce był poświęcony. Posłuchałem o ludziach, którzy tam robią tego typu spotkania, jeździ się na tak zwany retreat i zacząłem zgłębiać, szukać, a później powiedziałem jadę.
111:16
To jest niesamowite, bo jak na początku to opowiadałeś, myślałem, że żartujesz.
111:19
Nie. Nie. Nie, no tak było. I pojechałem do Peru i tam znalazłem ludzi, którzy się tym zajmują i przeszedłem takie ceremonie, doświadczyłem tego. Ayahuasca, jad żaby kambo, po którym tak puchną usta, wszystko to przerobiłem. Grzyby też? Nie, grzyby były w Gwatemali. Okej. I co ci to zmieniło w życiu?
111:38
Nie wiem, czy mi to coś zmieniło w życiu. Myślę, że wtedy pewnie miałem jakieś wnioski, które wyciągnąłem, bo ayahuasca jest medycyną i trzeba to traktować bardzo poważnie i...
111:48
Na pewno nie rekreacyjnie, bo to największa głupota i krzywda, którą sobie można zrobić. Z dzisiejszej perspektywy nie żałuję, ale gdybym miał podjąć jeszcze raz tę decyzję, to bym się mocno zastanawiał. Tak, ale dlaczego?
112:05
Dlatego, że jeśli człowiek trochę bardziej uwierzy w siebie, w swoją własną sprawczość, to nie musi w takich narzędziach i mechanizmach szukać tego wsparcia, jeśli dostatecznie mocno spróbuje wykorzystać swój własny potencjał. Przepraszam, wiem jak to brzmi, ale naprawdę siłą własnej woli, determinacji można sobie naprawdę dobrze poradzić. Czy ma ktoś jeszcze jakieś pytania?
112:26
Cześć Tomasz, Sebastian z tej strony Fabijański. O!
112:29
Sebastian! Cześć, tu jesteś. Gdzie jesteś? A tu jesteś.
112:33
Ja mam takie pytanie, jaki jest najstarszy dowcip świata? Wal. Kiedyś była taka sytuacja, byłem bardzo, bardzo młody, lecieliśmy tym samym samolotem i opowiedziałeś mi, nie tylko mi, jaki jest najstarszy dowcip świata? Przelew wyszedł.
112:57
Pomyślałem, że Dawid też go lubi.
113:01
Widzisz, coś nas łączy.
113:06
Tak, jest jeszcze druga część tej opowieści. Jakie przelewy nigdy nie dochodzą? Te, które nie wyszły.
113:14
Ale czekaj, kiedy wy leciliście tym samolotem Sebastian?
113:16
Wiesz co, to było lata, lata temu. Ja byłem jeszcze nie myślący nawet o tym, żeby robić w show biznesie i tak dalej. I pamiętam, leciałeś z kobietą.
113:36
Ale wiesz, co jest fascynujące? Jakie okoliczności mogły mnie doprowadzić do tego, żebym ja młodemu człowiekowi klarował takie mądrości?
113:45
Wiesz co, wydaje mi się, ja tego dobrze nie pamiętam, bo byłem młody, ale wydaje mi się, że to była jakaś taka sytuacja mocno towarzyska i wobec, że to był jakiś kontekst, coś, ale pamiętam, że ja nie potrafiłem tego zrozumieć i tak się przyznam szczerze, dopiero przed chwilą napisałem w czat GPT, co to znaczy ten dowcip i dopiero teraz zjażyłem, że chodziło o to.
114:07
Ja nie wiedziałem o co ci chodzi, dlaczego przelew wyszedł w ogóle?
114:13
Ale w ogóle jeśli chodzi o tego typu sytuacje, jak z Sebastianem, to ja miałem jeszcze jedną, z Joanną Jabłczyńską. Państwo kojarzą przesympatyczną osobę, prawniczkę i aktorkę. I Joanna kiedyś w telewizji mnie spotkała i mówi, że kiedyś przed laty miałeś taką sytuację, że prowadziłeś koncert zespołu Gawęda i nagle jakaś piosenka... w dziwnych okolicznościach skończyła się za szybko, a ciebie jeszcze nie było tam na backstage'u.
114:43
I zaczęli cię wołać, ty bardzo szybko biegłeś i biegłeś po tych schodach na tą scenę i tam już dzieci stały, żeby wystąpić. I ty niechcący jedno dziecko potrąciłeś, to dziecko spadło ze schodów.
114:53
I to byłam ja.
115:03
Pierwsze pytanie, czy się nic nie stało, czy wszystko ok. Nie, nie, wszystko było ok, ale mam o czym opowiadać.
115:10
Dobrze, to proszę. Mamy jeszcze jakieś pytania?
115:13
W showbiznesie często toczy się dyskusja na temat wieku, a zwłaszcza wiele znanych aktorek wypowiada się, że w pewnym wieku telefon zaczyna milczeć. Czy dostrzega pan też taką zasadę wśród mężczyzn w telewizji?
115:29
Nie, bazując na moim własnym przykładzie, bo ja po pięćdziesiątce mam taki rozkwit kariery, jakiego nie miałem przez wszystkie te lata. Mówię to zupełnie szczerze. Nawet to śmieszna rzecz, bo w tej Gwatemalii, o której mówiłem, to ja tam pojechałem do tych szamanów i napiłem się tego...
115:45
Napiłem się tego wywaru i jedna przyszła tam taka pani z dżungli z jakimiś tam swoimi wyliczeniami i ona do mnie mówi, naprawdę nie znając mnie. Ktoś to tłumaczył. I ona do mnie mówi na rzeczu nad jeziora Atitlan, ty mówisz do milionów, ale to nie ma specjalnego znaczenia. Ja mówię, o, ale ty będziesz mówił do tysięcy, być może nawet do setek, ale milionowo większe znaczenie będzie to miało. Ja byłem zdziwiony, co ona o mnie mówi, ale faktycznie okazało się, że stało się to prawdą, bo zasięgowo moje życie, gdy odszedłem z tej telewizji, która jest telewizją tła, To jest czasami trochę inne, mniejsze, ale rzeczywiście ma znaczenie i to się wszystko dzieje po pięćdziesiątce, więc ja akurat jestem przykładem takiego człowieka, któremu najfajniejsze rzeczy przydarzają się teraz i odpukać, oby trwało.
116:34
A czy jest tak ogólnie rzecz biorąc u mężczyzn? No ani Ibisz, ani Prokop chyba nie narzekają, a jak jest z innymi ciężko mi powiedzieć. Natomiast będę zwracał na to uwagę.
116:49
Ale teraz chyba tak naprawdę pojawia się dopiero pierwsze takie młode pokolenie takich ludzi jak ty. Wydaje mi się, że zaczynają gdzieś się tam wyświetlać. Jak patrzę na Halo tu Polsat, jak patrzę na Dzień Dobry TVN, są tam też młodzi ludzie. Przez długi czas nikogo innego niż by tam nie było.
117:03
No pewnie przyjdzie jakaś zmiana wart już niedługo. Mam nadzieję tylko, że ona będzie przeprowadzona w trochę bardziej zdrowy sposób niż to, co choćby zrobiono w pytaniu na śniadanie. Może.
117:11
Proszę, czy ma ktoś jeszcze jakieś pytania?
117:14
To moje pytanie do Pana Tomasza jest takie. Wcześniej Pan powiedział na początku podcastu, że wyprowadził się Pan w wieku 15 lat z domu. I czy to Pana podbudowało bardziej mentalnie, czy Pana wyniszczyło psychicznie?
117:28
Zbudowało mnie oczywiście. Musiałem być samodzielny. Zaczął się kompletnie nowy etap w moim życiu. Zacząłem jakąś niezależność odkrywać.
117:37
Byłem sportowcem, więc to też dużo do tego życia wniosło. Wyrwałem się do zupełnie innego świata, który mi był bardzo, bardzo potrzebny. I ja w ogóle jestem zdania, że dzieci powinny szybko wychodzić z domu.
117:50
Ja uważam, że to jest dla nich dobre, żeby już tych rodziców od siebie uwolnić w miarę szybko i żeby każdy szedł w swoją stronę od czasu do czasu się spotykając, mając z tego mnóstwo radości. Pięknie tego nie skończymy.
118:02
Bardzo i to bardzo dziękuję.
118:07
Dziękuję bardzo.
118:17
Dziękuję.
118:35
Jeśli kochasz muzykę, wiesz, że liczy się każdy detal. Dlatego wybieramy Eversolo, najdoskonalsze odtwarzacze sieciowe. ReCable, włoskie przewodniki stworzone dla prawdziwego hi-fi. I Simply Analog, wszystko co sprawia, że vinyl żyje na nowo. Install Audio, najlepsze marki, najlepszy dźwięk.